sobota, 23 marca 2013

23. Stop asking yourself why.


 Zaproponowaliśmy Liam’owi, aby poszedł z nami na wycieczkę. Po jego zgodzie pożegnaliśmy się z nim i poszliśmy do mnie. Posiedzieliśmy trochę na twitterze, a później poszliśmy do chłopaków. Niall i Harry dołączyli się do nas, a Lou pojechał do jakiegoś radia, a później miał jechać na zakupy.  Zebraliśmy się i ruszyliśmy na dół. Jeden ochroniarz pojechał z nami i z resztą prowadził auto.
Wysiedliśmy przed Empire State Building. Ruszyliśmy na samą górę. Trochę musieliśmy czekać, ale w sumie to i tak dobrze się bawiłam. Następnie pojechaliśmy do restauracji na obiad, gdzie śmialiśmy się z byle czego. Około 5 udaliśmy się zobaczyć Statuę Wolności. Spotkaliśmy kilku fanów, którzy zrobili sobie zdjęcia z chłopakami i dostali autografy. Zrobiliśmy sobie pamiątkową fotografię, ale także i kilka głupich zdjęć.
Po Statule Wolności wróciliśmy do hotelu i postanowiliśmy pojechać na jakąś imprezę. Każdy udał się do swojego pokoju, a ja jeszcze miałam pójść do Louis’a, zapytać czy jedzie z nami. Chłopcy stwierdzili, że się nie wyrobią. Ach, te kobiety… Ciekawe co oni mają takiego do roboty, że nie zdążą.
Gdy weszłam do pokoju Tomlinson’a leżał na kanapie z laptopem i oglądał telewizje. Porozmawiałam z nim około 10 minut. Żalił się, że pokłócił się z Eleonor, więc postanowił, że pójdzie z nami.
Wyszłam od niego z pokoju i szybko pobiegłam do siebie. Podbiegłam do szafy wybierając w co się ubiorę. Poszłam do łazienki, aby się wykąpać i wysuszyć włosy oraz umalować. Kąpiel zajęła mi 15 minut. Wysuszone włosy upięłam w niedbałego koka, a makijaż zrobiłam trochę mocniejszy. Poszłam do sypialni po ciuchy, które były na łóżku. Wybrałam czarne spodnie,jasnoniebieską koszulę, bransoletki w podobnym kolorze, zegarek, naszyjnik zkluczem, kolczyki oraz okulary, do tego beżowe buty na słupku oraz czarną,niedużą torebkę. Około 8:30 byłam gotowa. Popsikałam się jeszcze perfumami i mogłam wychodzić. Miałam otwierać drzwi a tu ktoś zapukał. Odskoczyłam od nich i po chwili je otworzyłam. Stał tam wystrojony Niall i Harry.
- Cześć! Ale się wystroiliście! – zaśmiałam się.
- Bardzo ładnie wyglądasz – powiedział Niall.
- Dziękuje – odpowiedziałam, przytulając go.
- Ja też chce przytuliska – zaprotestował Harry.
- A zasłużyłeś?
- No oczywiście, że tak.
- No dobra, chodź.
Przytuliłam chłopaka i zaprosiłam ich do środka. Rozmawialiśmy około 10 minut. Później przyszedł Lou wraz z Li. O około 9 przyszedł Zayn. Wszyscy wyglądali bardzo ładnie. Malik na powitanie pocałował mnie w policzek. Pogadaliśmy chwilę, a później udaliśmy się na dół do taksówek. Ja z Zayn’em i Lou pojechaliśmy jedną a Hazz, Li i Niall drugą. Po około 30 minutach byliśmy pod jakimś klubem, którego nazwy nie zobaczyłam. Nie był on tani. Można by rzec, że dla vipów. Paru reporterów robiło zdjęcia, ale chłopcy nie zwracali na to uwagi. Ja się za to przejmowałam. Niektórzy mnie nie lubili, więc wolałam nie dawać im tej satysfakcji.
Zayn objął mnie w pasie i ruszyliśmy do wejścia. Mieliśmy zamówioną loże w osobnej, cichszej sali, co mnie bardzo zadowoliło. Zamówiliśmy drinki i ogólnie alkohol. Siedziałam obejmowana przez Zayn’a, obok Harry’ego. Oczywiście Styles na każdej imprezie musi wypić bardzo dużo. Louis siedział przybity, ale nikt za bardzo nie zwracał na to uwagi, oprócz mnie. Tylko ja przejmowałam się stanem Lou i tym, że jest smutny oraz zagubiony w tej całej kłótni z Eleanor. Kocha ją, ale ona nie wiem dlaczego złości się na niego bez powodu.
Eh… dziewczyny. Kto je zrozumie? Hahaha… Sama jestem dziewczyną, ale staram się być normalna, a nie jak niektóre mi znane. Nie lubię się wyróżniać z tłumu, a to że od czasu do czasu latają za mną paparazzi, to mnie wkurza. Przecież nie jestem żadną gwiazdą, ani kimś kto powinien poświęcać ich uwagę. Dziewczyna Zayn’a Malik’a. To chyba jego prywatna sprawa, prawda? Co za ludzie.
Ostatnio często zastanawiam się nad sensem swojego życia. Bo tak: człowiek rodzi się, później męczy się przez całe życie, a na koniec umiera. I jaki w tym sens? Każdy rodzi się, a jego rodzina się z tego powodu cieszy, a gdy ten umiera to płaczemy, dlaczego? Przecież ta osoba chyba by nie chciała, aby ktoś z jej powodu płakał. Ja tak samo bym nie chciała, ale każdy zachowuje się inaczej w stosunku do śmierci. Dziwnie jest tak po prostu pogodzić się z odejściem bliskiej osoby. Nie da się tak normalnie. Dla każdego w pewnym sensie jest to jakieś doświadczenie, ból i przeżycie.
A przechodząc do imprezy to Niall i Liam poszli na parkiet, a Harry i Zayn pili. Ja rozmawiałam z Tomlinson’em. Bardzo przejmował się ta kłótnią z El. Było mi go tak szkoda. Strasznie się zmienił.
- Louis, nie przejmuj się, będzie dobrze, pogodzicie się. Zobaczysz.
- Tak myślisz? – zapytał z przebłyskiem nadziei.
- Ja to wiem, Boo Bear! Będziesz się zamartwiał o dziewczynę, która obraziła się o byle co?! Ogarnij się Tommo!
- Julka, dzięki wielkie! Poprawiłaś mi humor. Jesteś najlepsza – przytulił mnie.
- Ej, ej, ej! Tomlinson! Zostaw moją kobietę! Masz swoją! – powiedział oburzony Malik.
- No i dobra! Przynajmniej ona się mną interesuje; moimi problemami i tym, co czuję! – prawie wykrzyczał, wściekły. – A z resztą… Idę stąd!


- Lou! Czekaj! – krzyknęłam.
- Zostaw mnie! – warknął.
Pozwoliłam mu odejść. Wiem, jak się czuje i chcę, aby pobył sam. Widząc, że poszedł do baru byłam spokojniejsza, że został w klubie, a nie włóczył się po Nowym Jorku.
- Co mu odbiło? – zapytał Harry.
- Tacy z was kumple, a nawet nie wiecie, że się z Elką pokłócił! Pogratulować! – powiedziałam zła.
- Ale o co się pokłócili? – zapytał Zayn.
- Nie wiem… Nawet Lou nie wie – wzruszyłam ramionami.
Harry westchnął. Zayn zaczął powoli wstawać.
- Idę z nim pogadać.
- Nie, czekaj! Ja pójdę – powiedział Harry.
- No dobra.
Malik z powrotem usiadł, a Harry ruszył w stronę baru. Było mi szkoda Louis’a, bo El obraziła się o nic. Nie rozumiem tego. A może obraziła się za to, że był na imprezie? Ale przecież się nie upił.
- Ty się nie będziesz tak obrażać bez powodu, tak? – zapytał.
- No nie wiem, nie wiem.
- Ej no! Babe… - pocałował mnie w policzek.
- Myślisz, że tym mnie przekonasz? Haha… - zaśmiałam się.
Chłopak zaczął całować mnie po szyi, następnie jeden policzek, później drugi, czoło, nos, aż w końcu doszedł do ust. Usiadłam na jego kolanach, zarzuciłam ręce na szyję ukochanego i zatopiłam nas w pocałunku. Był pełen uczuć, a także bardzo namiętny. Przygryzłam delikatnie jego wargę, na co się uśmiechnął. Oderwałam się bardzo powoli od chłopaka i szepnęłam na ucho : „Wystarczy Ci, kotku”, po czym wtuliłam głowę pomiędzy jego szyję, a ramię, zaciągając się zapachem ukochanych perfum Zayn’a. Malik zamruczał mi do ucha. Zachichotałam.
- Kocie, kocie… - wyszeptał.
- Słucham gwiazdko? – zaśmiałam się.
- Kocham Cię.
- Aww… Słodkie.
- A odpowiedź?
- Ja Cię bardziej.
Chłopak kolejny raz się uśmiechnął i pocałował we włosy. Siedzieliśmy tak 10 minut, co jakiś czas rozmawiając.
- Gołąbeczki! – krzyknął Niall.
- Czego farbowany? – zaśmiał się Malik.
- Nic, nic – uśmiechnął się cwaniacko. – Gdzie Larry?
- A nie ma ich przy barze? – zapytałam.
- Hm… A no, są – zaśmiał się.
- Ty to kiedyś zginiesz – zaśmiał się Liam, stojący obok niego.
- Z tym to się zgodzę – zawtórowałam Payne’owi.
- Wszyscy na mnie! To nie fair! – powiedział Blondynek, udając że płacze.
- No, Niallerku! Nie smuć się – zaczęłam ze śmiechem. – Siadajcie sobie.
- Harry poszedł pogadać z Lou, bo Eleanor się obraziła o niewiadomo co.
- Eh… Dobrze, że nie mam dziewczyny – powiedział Niall.
Rozmawialiśmy o głupotach około dwudziestu minut, później przyszedł Larry, a my z Zayn’em poszliśmy na parkiet. Akurat leciała jedna z wolniejszych piosenek. Ręce Malik’a powędrowały na moją talię, a moje na jego ramiona i szyję.
- Wiesz, że Cię kocham? – zapytał.
- Nie – zaśmiałam się.
- Wydaje mi się, że wiesz.
- Ależ skądże.
- Juli… Jesteś taka słodka.
- Wiem, ty też.
- Dziękuje, za wszystko.
- Kocham Cię – powiedziałam i wtuliłam się w jego koszulkę.
W odpowiedzi Zayn pocałował mnie w policzek. Tańczyliśmy tak przez może pół godziny? Nie wiem dokładnie. Później poszliśmy do stolika, gdzie siedziało 4/5 1D. Liam i Niall byli nawet trzeźwi, ale Harry i Louis to szkoda gadać. Tak…  Styles miał rozmawiać z Tomlinson’em. W klubie. Przy barze. Wiadomo czym to się kończy. Byli kompletnie pijani. Nie wiem jak można się tak upić w godzinę. Ale to przecież One Direction. Mogą sobie co chcą. Tja… No dobra, koniec rozmyślań o tych debilach.
Wracając do imprezy : Lou przytulał się do Niall’a, sądząc, że Horan to Hannah Montana, a Harry śpiewał piosenki Bieber’a. to było przekomiczne. Wypiłam kilka drinków, ale mogę powiedzieć, że byłam trzeźwa. Zayn też dużo nie wypił. Chociaż na tej imprezie było normalnie. Poniekąd. Zayn poszedł do łazienki, a ja zostałam z Liam’em i rozmawialiśmy o nim i o Danielle.
- I jak? Lepiej? Mówiłeś jej, że zależy Ci na niej?
- Tak, już trochę lepiej. Mówiłem, mówiłem jej wiele rzeczy. Że ją kocham, i że jest najważniejszą osobą w moim życiu. 
- A co Dani na to?
- Mówiła, że bardzo mnie kocha i chce, abym już wrócił, ale jeszcze nie mogę, a szkoda. Tak bardzo chciałbym ją już zobaczyć – posmutniał.
- Wytrzymasz Li! Dasz radę! Przecież tyle razy już to przechodziliście, więc to chyba nic trudnego, tak?
- No chyba tak, ale wiesz… To jest dla nas trudne. A jeszcze Dani jest taka wrażliwa – zasmucił się.
- Tylko mi się tu nie rozpłacz, Payne! – zaśmiałam się.
- Okej, okej – uśmiechnął się delikatnie.
- I o to chodzi!
Posłał mi promienny uśmiech i napił się coli, która stała na stoliku. Zayn właśnie wracał, a ja sprawdzałam godzinę. Była prawie północ. Stwierdziliśmy, że pora już wracać do hotelu, bo nie ma co siedzieć z tymi pijakami w klubie. Siłą wyprowadziliśmy Larry’ego z klubu i złapaliśmy taksówkę. Li pojechał z nimi, a Niall z nami. Horan opowiadał różne głupie historie, a my wybuchaliśmy śmiechem co chwilę. Taksówkarz patrzył na nas jak na debili, ale nic sobie z tego nie robiliśmy.
Po około pół godzinie byliśmy w hotelu. Pomogliśmy Liam’owi z pijakami. Pogadaliśmy jeszcze chwilę z Niall’em i poszliśmy do mojego pokoju. Przebrałam się szybko w spodenki i szeroką koszulkę, tworzące moją piżamę. Zmyłam makijaż, odbyłam wieczorną toaletę i w przeciągu chwili znalazłam się na łóżku, obok Malik’a, który leżał w samych bokserkach lekko okryty kołdrą. Uśmiechnęłam się do niego i położyłam na łóżko. Ułożyłam głowę na jego torsie, chłopak objął mnie ramieniem i złożył na moim czole delikatny pocałunek.
Uśmiechnęłam się, po czym odwróciłam się w stronę Zayn’a. Złożyłam na jego ustach bardzo delikatny pocałunek. Chłopak wpił się w moje usta, przekręcając tak, że leżałam pod nim. Nasze języki toczyły ze sobą zawziętą walkę. Moje ręce powędrowały na plecy i kark Malik’a, jego dłoń znalazła się na moim podbródku, a druga pod plecami. Zayn oderwał się od moich ust i zaczął całować moją szyję, poczynając od miejsca za uchem.
- Kocham sposób, w jaki mnie całujesz – wyszeptał i przygryzł płatek mojego ucha.
- A ja kocham Ciebie – wtuliłam twarz w jego włosy.
Objęłam rękami jego szyję i mocno przytuliłam do siebie. Chłopak pogłaskał mnie po włosach. Ułożyliśmy się tak jak na początku i bawiliśmy się swoimi dłońmi. Zayn był taki szczęśliwy.
- Wiesz co? – spytał nagle.
- Hm?
- Jesteś najlepszą rzeczą, którą spotkałem w życiu. Nie! Czekaj! Nie rzeczą! Nie jesteś rzeczą! Jesteś najlepszą osobą, którą spotkałem w życiu. Jesteś piękna, miła, kochana i rozumiesz mnie jak mało kto inny. Po prostu szleję za tobą jak wariat i kocham Cię najmocniej na świecie. Zobaczysz, jeszcze kiedyś zostaniesz moją żoną! Będziemy mieć syna i córkę. Chłopczyk będzie starszy, aby mógł się opiekować siostrą. Albo będziemy mieć dwóch synów i jedną córeczkę. To będą słodkie dzieci – rozmarzył się chłopak.
- Zayn… Wiesz, że ja nie mam jeszcze osiemnastu lat? Uspokój się z tymi dziećmi, na razie jesteśmy za młodzi. Ale wiesz, że Cię kocham. Chce mieć dzieci i możliwe, że z tobą, ale przecież jesteśmy ze sobą około dwóch miesięcy.
- Wiem kotku – szepnął – ale tak bardzo Cię kocham i dlatego. Nie chce Cię stracić.
- Ja też nie chce Cię stracić. Kocham Cię.
Głośno ziewnęłam.
- Dobranoc moja księżniczko.
- Dobranoc, kocie. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też, ja Ciebie też… - powiedział przytulając mnie. 



Kolejny rozdział. Nie wiem o co w nim chodzi, bo nie czytałam, ale spoko. Mam nadzieję, że wam się spodoba :) Liczę na wasze opinie, bo ostatnio jest ich mniej. 
Dodałam zakładkę "Pytania do bohaterów", jeśli jakieś macie, to walcie! ;D (bez skojarzeń, if you know what i mean). 
Do następnego, K. xx

czwartek, 7 marca 2013

22. Mornings.

 Obudziłam się u boku mojego chłopaka. Jeszcze smacznie spał i uśmiechał się przez sen. Wzięłam swojego iPhone’a, którego zegarek wskazywał 10:17, włączyłam aparat i zrobiłam zdjęcie słodko śpiącemu Zayn’owi. Szybko wrzuciłam zdjęcie na twittera i podpisałam : „Dzień dobry, kotku! Wstajemy! ;3 Kocham Cię! Xxxx”


Spojrzałam na chłopaka, który nadal spał. Przybliżyłam się do niego i delikatnie musnęłam jego wargi. Chłopak przyssał się do mnie, objął w talii i przekręcił mnie tak, że leżałam na plecach. Zayn zachłannie całował moje usta oraz uśmiechał się przez pocałunek, w sumie ja też. To było takie słodkie z jego z strony. Kochany słodziak, i za to go kocham.
- Tak naprawdę – powiedział podczas pocałunku – to nie spałem – chwila przerwy, aby mógł mnie pocałować. – Tylko patrzyłem jak śpisz – znowu przerwał, ale tylko po to, aby za chwilę znowu pocałować. – Jak zaczęłaś się budzić szybko zamknąłem oczy – znowu mnie pocałował, ale teraz bardziej uczuciowo.
Swoją rękę wplótł w moje włosy, a drugą trzymał na mojej talii. Jedną dłoń położyłam na jego torsie, a drugą na policzku
- Mrr… Wiesz, co lubię – wyszeptał.
Uśmiechnęłam się przez pocałunek i starałam przekręcić go na plecy. Zbytnio nie stawiał oporu. Gdy już leżał pode mną całowałam zachłannie jego wargi. Po chwili oderwałam się od niego i szybko wstałam. Malik leżał zdezorientowany na łóżku. Zaśmiałam się i puściłam mu oczko.

- A to za to, że udawałeś, że śpisz – uśmiechnęłam się głupkowato. – I sprawdź twittera, kotku – powiedziałam i podeszłam do szafy po ciuchy.
Wybrałam jeansowe spodnie z przetarciami, białą bokserkę z pacyfiką, czarną żakieto-kurtkę, do tego granatowe trampki z Converse’a, biżuterię, chustkę zczaszkami, niebieskie ray-bany i podobnego koloru torebkę. Wzięłam ciuchy i udałam się do łazienki. Zamknęłam za sobą drzwi na klucz, żeby mi przypadkiem ten głupek tu nie wlazł.
Odbyłam poranną toaletę, zrobiłam delikatny makijaż, ubrałam się oraz uczesałam. Włosy zostawiłam rozpuszczone, które ułożyły się w delikatne fale. Popsikałam się swoimi ulubionymi perfumami od Christiny Aguilery i wyszłam z łazienki. Zayn leżał z telefonem na łóżku i cwaniacko się uśmiechał.
- Sprawdź twittera, babe.
Posłałam mu pytające spojrzenie, a on wysłał mi buziaka w powietrzu. Podeszłam do szafki nocnej i chwyciłam telefon, z zamiarem wejścia na TT. Szybko zalogowałam się, po czym weszłam na swój profil – nic. Weszłam do Zayn’a i był wpis ze zdjęciem : „Oj kocie, kocie. :D hahahah… tak słodko spałaś. :) Kocham Cię xxxxxx”.  Popatrzyłam na zdjęcia, a później na Malik’a, który się słodko uśmiechał.
- Ty małpiszonie! – powiedziałam.
- Słucham kotku? – odparł ze słodyczą w głosie.
- Próbował Cię już ktoś kiedyś zabić? – zapytałam równie słodko jak on.
- Um… Nie, a co? – zapytał zdezorientowany.
- Bo wiesz… Chcę to zrobić – pochyliłam się nad nim, gdy leżał.


- Haha… Bardzo śmie… - nie dokończył.
Rzuciłam się na niego i zakryłam jego głowę poduszką. Zaczęłam się śmiać i jedną ręką go łaskotać. Nie przemyślałam tego, bo miał wolne ręce, którymi objął mnie w talii i obrócił mnie tak, że leżałam pod nim. Poduszka w niewyjaśniony sposób zniknęła. Malik złapał za moje nadgarstki i położył je na łóżku. Zbliżał swoją twarz do mojej.
- Chyba czegoś nie dokończyliśmy wcześniej – wyszeptał mi na ucho.
Musnął jego płatek i pocałunkami obdarowywał szyję, schodząc niżej w stronę dekoltu.
- Nie wydaje mi się – powiedziałam.
- Mhm… A mi tak – zamruczał cicho.
- Malik, mogę posądzić Cię o gwałt.
Zaśmiał się bezczelnie. Wrócił do góry i chciał pocałować moje usta, ale odwróciłam głowę. Zaśmiałam się. Malik uwolnił jeden nadgarstek z uścisku, aby chwycić mój podbródek. Wpił się w moje usta z zachłannością, a ja wolną dłoń wplotłam w jego włosy. Przyciągnęłam go mocniej do siebie. Uśmiechnął się i uwolnił drugą rękę, którą włożyłam pod jego głowę, on zaś swoją dłoń ułożył na policzku, z drugą stało się podobnie.
- Dalej chcesz mnie pozwać? – zapytał przerywając pocałunek.
Nie odpowiedziałam, tylko wpiłam się w jego usta. Zachichotał. Po około 5 minutach oderwaliśmy się od siebie i szczerze uśmiechnęliśmy się.
- Takie poranki to ja rozumiem. Mogę codziennie z tobą spać.
- Nie podlizuj się już tak Maliczku, a teraz chodź do Ciebie, to przebierzesz się i pójdziemy na śniadanie, i do Liam’a.
- Okej kochanie.
Chłopak powoli wstał i podał mi rękę, aby pomóc. Uśmiechnęłam się ciepło. Chwyciłam telefon z szafki, włożyłam do kieszeni i odwróciłam się do Zayn’a. Przytuliłam go mocno, odwzajemnił. Pocałował mnie w czoło. Wtuliłam się z niego, niczym małe dziecko w mamę albo w tatę, jak kto woli.
- Chodźmy – powiedział cicho.
Kiwnęłam głową na „tak”. Złapaliśmy się za ręce i wyszliśmy z pokoju, zamykając go kluczem, który włożyłam do kieszeni swoich spodni. Zayn otworzył swój pokój. Usiadłam na łóżku, a Malik podszedł do szafy.
- Nie wiem w co mam się ubrać! – powiedział zdenerwowany.
Podeszłam do szafy i kazałam mu się odsunąć. Miał sporo ciuchów, a nie miał w co się ubrać. Wybrałam ciemne jeansowe spodnie, białą koszulkę z głową kościotrupa, do tego czarną, skórzaną kurtkę i czarne buty. Podałam mu rzeczy i kazałam iść się ubrać.
- Jak z dzieckiem – mruknęłam sama do siebie, rzucając się na łóżko.
- Słyszałem! – krzyknął Malik już z łazienki.
Zaśmiałam się.
Leżałam, zastanawiając się jak tam Ci debile po wczorajszej imprezie. Dostałam sms-a od Oli. Zdziwiłam się. Pisała, że bardzo mnie przeprasza za to, że była taką idiotką. Marcin jest totalnym dupkiem. Zdradził ją tak samo, jak i mnie. Wie, że mogę jej tego nie wybaczyć, ale bardzo mnie przeprasza. Ma nadzieję, że jej wybaczę. Zaskoczyła mnie tą wiadomością, nie spodziewałam się, że w ogóle do mnie napisze, czy coś. Nagle moje rozmyślanie przerwał Zayn.
- Julka! Julka! No chodź tu! – wydzierał się.
- Co znowu?! – wymamrotałam.
Powoli zwlekłam się z łóżka i ruszyłam w stronę łazienki. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Zayn’a układającego włosy.
- Co jest?

- Nie mogę ich ułożyć! Weź pomóż – zrobił smutne oczka.
- Magiczne słowo?
- Kotku…
- Chodziło mi o „Proszę”, ale tak też może być. Jak z dzieckiem… Ubrać, uczesać, może jeszcze umyć i nakarmić, co? – burknęłam.
- O taaak! Umyjesz mi plecki. No kotku, proszę – pocałował mnie w nos.
- Dobra, już dobra! Dawaj ten żel i grzebień!
Wzięłam do ręki grzebień. Uczesałam jego włosy bardzo dokładnie. Następnie nałożyłam trochę żelu na rękę, a po chwili na jego głowę. Delikatnie podnosiłam włosy, żeby nie wyglądały brzydko, ale tak samo jak Malikowi nie udało mi się ich ułożyć.
- Zayn, umyj włosy do cholery!
Pokiwał głową na tak i podszedł do wanny. Po około 5 minutach suszył włosy ręcznikiem.
- Masz lakier do włosów i okrągłą szczotkę? – zapytałam.
- Nie, a po co Ci?
- Potrzebne. A suszarkę?
- Też nie.
- Nie ruszaj włosów i nie susz ich. Po prostu nie dotykaj!
- Okej.
- Czekaj na mnie, zaraz będę.
Szybko wybiegłam z pokoju i udałam się do swojego lokum. Zgarnęłam wszystkie potrzebne rzeczy i wyszłam równie szybko jak weszłam. Wbiegłam do jego pokoju i od razu poszłam do łazienki.
- Przynieś krzesło i na nim usiądź! – rozkazałam.
Przytaknął i pobiegł do sypialni. Wrócił po niecałej minucie. Usiadł bez słowa, a ja wzięłam szczotkę i podłączyłam suszarkę do prądu. Wysuszyłam włosy z tyłu głowy, a potem zajęłam się układaniem. W międzyczasie spsiukałam je lakierem, ale żeby zbytnio nie było widać. Końcowy efekt był według mnie bardzo fajny.
- Ja z małym dzieckiem, serio – zaśmiałam się.
- Oj tam, cicho. Ale za to mam zajebiście włosy ułożone i prześwietnie ubrany jestem. Dziękuje Skarbie.
- Dobra, dobra… - mruknęłam.
- Słucham?
- A nie, nic.
- Okej, idziemy?
- Tak.
Chłopak popsikał się jeszcze perfumami, wziął suszarkę, lakier i szczotkę. Wyszliśmy z łazienki i udaliśmy się na korytarz. Poszliśmy do mojego pokoju, a później do łazienki. Odłożyliśmy rzeczy i korzystając z okazji przeczesałam swoje włosy.
- I tak pięknie wyglądasz – powiedział opierając się od tyłu o moje ramię.
- Nieprawda.
W odpowiedzi dostałam buziaka w policzek.
- Coś mi się nie wydaje – wyszeptał mi na ucho.
Popatrzyłam w lustro i zobaczyłam jak ładnie razem wyglądamy. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Uśmiechnęłam się mimowolnie.
- Jak ładnie razem wyglądamy – przerwałam ciszę.
- Nawet bardzo ładnie – powiedział, i znowu pocałował mnie w policzek.
- Mrr… Kocham Cię.
Odwróciłam się do niego przodem i delikatnie musnęłam jego usta. Objęłam go rękami i oderwałam się od jego ust, po czym wtuliłam się w jego tors. Zayn oparł swoją głowę o moją i pocałował mnie w czoło. Jedna samotna łza spłynęła po moim policzku. Wylądowała na koszulce Zayn’a.
- Kochanie, ty płaczesz? – zapytał zmartwiony.
- Tak, ale to ze szczęścia, bo mam Ciebie i bardzo Cię kocham.
- Ja Ciebie też. Nawet bardziej niż ty. Dziękuje.
Postaliśmy tak jeszcze z 10 minut wymieniając się spojrzeniami pełnymi uczucia i przelotnymi buziakami, i poszliśmy na dół. Po drodze spotkaliśmy Paul’a, który wracał ze śniadania i powiedział nam, że chłopcy mają dziś dzień wolny, a jutro od rana same wywiady itp. Pożegnaliśmy się z Higgins’em i poszliśmy do windy. Zjechaliśmy na dół, rozmawiając o planach na dziś. Planowane zwiedzanie NY. Mieliśmy iść do Empire State Building oraz zobaczyć Statuę Wolności.
Weszliśmy do hotelowej restauracji, a wielki zegar wskazywał 11:34. Usiedliśmy przy wolnym stoliku, a po chwili zamawialiśmy gofry i do tego kawę. Zajadaliśmy się pysznymi goframi z dżemem i bitą śmietaną, gdy usłyszeliśmy nagle Niall’a.

- A dla mnie to nie zamówiliście! – powiedział obrażony Horan.
- Było wcześniej przyjść, farbowany – powiedziałam.
- A nie po nocach balować i później długo spać. To tylko twoja wina, Nialler – dodał Zayn.
- Nie spiliście się bardzo?
- Ja i Lou nie, ale Harry tak. Poznał jakąś dziewczynę i chciał ją do łóżka zaciągnąć, ale mu nie pozwoliliśmy i wróciliśmy do hotelu koło 3.
- Cały Hazz – skomentowałam.
- Ale Louis za to spokojny – Malik też wtrącił swój komentarz.
- Tak. Mało wypił. Chyba tylko 2 piwa.
- To spoko.
Niall dosiadł się do nas i zamówił pełen talerz gofrów. Rozmawialiśmy a to o zespole, a to o moich znajomych. Opowiedziałam Niall’owi o Mary, ale zbytnio nie przypadła mu do gustu. Szkoda, a pasowali by do siebie. Chłopcy powiedzieli mi o tym, że po przyjeździe do Londynu pierwsze jadą do rodzin, a później będę nagrywać piosenki na nową płytę. W sierpniu mają wystąpić na zakończeniu olimpiady. Byłam pod wrażeniem. Przecież to takie wydarzenie! Na cały świat! Opowiadali mi także o swoich życiach, dzieciństwie, partnerkach i o karierze; jak to wszystko się zaczęło i w ogóle. Szanują się jak bracia, a przecież byli dla siebie zupełnie obcymi osobami.
Po skończonym śniadaniu pojechaliśmy windą na nasze piętro. Pożegnaliśmy się z Blondynem i udaliśmy się do pokoju Liam’a. Na szczęście już nie spał. No w sumie było już po 12. Przywitaliśmy się i zaprosił nas na kanapę.  Uśmiechnięci usiedliśmy i Zayn zaczął rozmowę.

- Liam, nawet nie wiesz jak bardzo jestem Ci wdzięczny za to, że nam pomogłeś. Gdyby nie ty to nie wiem co bym zrobił. Jesteś mistrzem.
- Lubię uszczęśliwiać moich przyjaciół. Jesteście jedną z fajniejszych par jakie znam i nie chcę, aby to się skończyło, bo naprawdę do siebie pasujecie.
- Li, jesteś wielki – powiedziałam i go przytuliłam.
- Oj tam… Jesteś dla mnie jak siostra i chcę, abyś była szczęśliwa. Zayn to naprawdę dobry chłopak, więc nie zerwij z nim z byle jakiego powodu, dobrze siostro? – uśmiechnął się.
- Stoi, bracie! Ale niekoniecznie ja to zakończę.
- Ej! Ej! Ej! Ej! – wtrącił się Malik. – Nie ma mowy o żadnym zerwaniu! Okej?
- Tak, skarbie – powiedziałam po czym musnęłam jego policzek, a on objął mnie w talii, podczas siedzenia na kanapie.
- Jesteście przesłodcy – uśmiechnął się Payne. – Cudownie! Macie się więcej nie kłócić! – zażądał.




Kolejny rozdział. Jakoś nie mam natchnienia, żeby je przepisywać z zeszytu. Postaram się nadrobić. W zeszycie zaczęłam już 30-ty i jestem z siebie dumna, bo wena mi szwankuje. :) 
Pozdrawiam, Wasza K. 
MALIKOWELOVE <3



wtorek, 15 stycznia 2013

21. Our Love is Forever

Podeszłam do łóżka, na którym siedział Malik.
- Co oglądamy?
- Może StreetDance 2?
- No okej.
Zayn podszedł do półki z filmami, wybrał płytę, a następnie włożył ją do odtwarzacza. Ja w tym czasie podłączyłam telefon do ładowarki i położyłam się na łóżku, przykrywając kocem.  Po chwili dołączył do mnie Zayn.
Zrobiłam mu trochę miejsca, aby położył się obok mnie. Malik ułożył się wyżej, żeby lepiej widzieć telewizor, a ja położyłam swoja głowę na jego piersi. Objął mnie swoim ramieniem, na co bardziej się w niego wtuliłam. Chłopak musnął moje czoło swoimi ustami, mimowolnie się uśmiechnęłam.
Zayn włączył pilotem film, a ja od razu zaczęłam patrzeć z zaciekawieniem na telewizor. Podczas oglądania Malik bawił się moimi włosami, zaplatając je na swoje palce a później puszczając i tak w kółko; to było bardzo przyjemne.
Widać, że się starał, ale dopuścił się zdrady, chociaż i tej najmniejszej. To boli, to tak cholernie boli! Sama nie wiem co mam zrobić. Niby mu wybaczyłam, ale nadal czuję tą złość i mam do niego o to żal. Może i to Perrie go pocałowała, ale to nic nie zmienia. Zdradził mnie, a to boli. Przestałam interesować się filmem, patrzyłam w sufit i myślałam. Myślałam, o tym wszystkim, co się ostatnio wydarzyło.
Zayn to zauważył.
- Ej, czemu nie oglądasz? – zapytał.
- Tak jakoś.
- Co jest? – zapytał przejęty.
- Nic, nic.
- Przecież widzę – przerwał na chwilę. – Nadal jesteś na mnie zła, tak?
Kiwnęłam głową na „tak”. Westchnął głośno.
- Julka, przecież wiesz, że Cię kocham. To było przez przypadek. Ja tego nie chciałem, serio. Co mam jeszcze zrobić, żebyś mi wybaczyła?
Nic nie odpowiedziałam. Podniósł się do pozycji siedzącej.
- Nie wierzysz mi?! – bardziej stwierdził niż zapytał.
- Zayn, a jak mam Ci wierzyć do cholery? O mało co nie przespałeś się z Perrie i oczekujesz ode mnie, że od razu Ci wybaczę?! To tak nie działa! Wiesz, że Cię kocham, bo to prawda, ale nie możesz mnie okłamywać! To niedorzeczne! Powinieneś być ze mną szczery. Uwierz mi, że chcę Ci wybaczyć, to co się stało, ale na razie nie mogę, to jest zbyt trudne. Wiesz jak bardzo się boje, że Cię stracę? – skoczyłam mój krótki monolog.
Zayn był zamyślony. Ponownie westchnął oraz odchrząknął.
- Juls, wiesz, że Cię kocham, ale to nie było przeze mnie. Nigdy nie chciałem jej przelecieć albo coś w tym stylu. Ja też boje się, że Cię stracę, to by mnie przerosło. Nareszcie spotkałem miłość swojego życia, a tu co?
- Zayn… Chcę to przemyśleć, na spokojnie.
- Czyli, że powinienem już iść? – zapytał.
- Tak. Tak będzie najlepiej – odpowiedziałam i wstałam.
Chłopak zrobił to samo. Przysunął się do mnie, przytulił i wyszeptał do ucha „Kocham Cię, na zawsze”.
Wyszedł. Zostałam sama. Nie wiedziałam, co teraz zrobić; jak to wszystko ogarnąć. Najpierw zatrzymałam film i wyłączyłam telewizor. Usiadłam na łóżku i ułożyłam się tak, że mogłam na nim oprzeć głowę. Wpatrywałam się w jeden punkt.
Siedziałam tak przez dobre 10 minut. Jedyna myśl w mojej głowie to „Co mam zrobić?!”. Zupełnie nie wiedziałam. Dobrze, że Liam był w hotelu, to napisałam do niego, aby się poradzić. Odpisał, że wpadnie za jakieś pół godziny, bo u niego jest właśnie Zayn. Czyli nie tylko ja szukam porady u naszego przyjaciela.
Jako, że Liam jest najrozważniejszym i odpowiedzialnym członkiem zespołu, zaraz po Paul’u, to każdy po porady idzie do Daddy’ego. Harry, Niall i czasami Liam także do mnie przychodzą, bo jestem dziewczyną i w ogóle.
Czekając na przyjaciela, zastanawiałam się  czy powinnam Zayn’owi od tak wybaczyć. Wierzę mu bezgranicznie, ale on to może wykorzystać.
Dlaczego moja psychika jest tak krucha, że od razu boję się o siebie oraz moich najbliższych? Nie wiem ile czasu minęło, ale zrobiło mi się trochę zimno, więc wstałam i zaczęłam szukać jakiejś bluzy. Gdy już ją zakładałam usłyszałam pukanie do drzwi. Powiedziałam „Proszę” i po chwili ujrzałam Liam’a z zmartwioną miną. Uśmiechnęłam się delikatnie, ale wyszedł grymas. Daddy przez to zaśmiał się, ale ja nie. W oczach stanęły mi łzy. Chłopak widząc to, podszedł do mnie i mocno przytulił, a ja już na dobre się rozkleiłam. Nie trwało to długo, bo Liam prawie nakazał mi, abym przestała.
- Julia… Zayn mi wszystko opowiedział i naprawdę żałuję. Jak opowiadał to sprawiało mu ból, widziałem to.
- Li, nie mów na razie nic o nim, bo chcę, abyś wysłuchał tego co leży mi na sercu. Możesz?
Przytaknął głową na „tak”. Opowiedziałam mu wszystko z mojej perspektywy. Chłopak bardzo uważnie mnie słuchał, co dawało mi swobodę w wypowiedzi. Payne mnie przytulił i mówił, że „wszystko będzie dobrze”. Uśmiechnęłam się przez łzy, bo to nigdy się nie zdarza.
- Liam, ale nic nie będzie dobrze… Niewiadomo co będzie jutro czy za tydzień. Może Zayn rzeczywiście mnie zdradził?
- Julka! Nie mów tak! On Cię kocha! Naprawdę  on tego żałuje. Zayn taki nie jest, uwierz mi. Znam go trochę i wiem co mówię, a z resztą jak do mnie przyszedł to był strasznie smutny. Mówił, że już pewnie go nie kochasz, strasznie się tym dołuje. Nie mówił tego, ale widać, że obwinia się o to wszystko, boi się, że to przez niego wszystko się rozpadnie. Jul, jesteś jedyną dziewczyną do tej pory, którą Zayn naprawdę Koch, a nie chce się bawić jej uczuciami. To dobry chłopak, powinnaś dać mu szansę. Przemyśl to – skończył swój monolog, po czym przytulił mnie mocniej.
Liam to najlepszy przyjaciel, jakiego można sobie wymarzyć. Czasami nawet trochę zazdroszczę Danielle, za to, że ma takiego kochanego chłopaka. Prawdziwy przyjaciel oraz romantyk. Opiekuńczy i taki kochany. Tworzą z Dani taką cudowną parę. Nie wyobrażam sobie, żeby oni byli z kim innym. Idealnie się dopełniają. Danielle nie złości się na Liam’a, że jeździ w trasy, bo sama jest tancerką i podróżuje po Anglii. Ma próby tak samo jak Payne, więc każdą wolną chwilę spędzają razem, bo kochają się jak mało która para.
- Wiesz Liam? Jesteś świetnym przyjacielem. Danielle to prawdziwa szczęściara.
- Wiem – uśmiechnął się – ty też nią jesteś.
- Dlaczego?
- Bo masz Zayn’a, a on mało komu ufa. I jeszcze masz bardzo fajnego przyjaciela, którym jestem ja – zaśmiał się.
- Oj Liam, Liam… Bardzo skromny jesteś – również się zaśmiałam i oboje już śmialiśmy się jak banda debili.
- Teraz to ja muszę Ci się wyżalić – zaczął po chwili.
Zrobiłam pytającą minę, więc chłopak kontynuował.
- Ostatnio nie układa nam się z Danielle, często się kłócimy. Julka, powiedz mi co mam zrobić, proszę Cię!
- Hm… Zacznijmy od tego, że musisz jej pokazać jak bardzo jest dla Ciebie ważna. Kolejne to musisz sprawić, aby była najszczęśliwszą dziewczyną na Ziemi. Po prostu pokaż jej jak bardzo ją kochasz. Przeproś za to, że ją zaniedbujesz, ale taka praca. Kup prezent i kwiaty, zabierz ją na romantyczną wycieczkę, tylko we dwoje… No nic już nie wymyślę – skończyłam opowiadać swoje pomysły, a Li uśmiechał się i po chwili przytulił się do mnie szepcąc „Dziękuję”.
- Nie ma za co Li, nie ma za co – uśmiechnęłam się.
- Jest, jest. Pomogłaś mi, a przynajmniej dałaś dobre rady, żeby się pogodzić z Dan.
- Przecież jesteśmy przyjaciółmi, więc sobie pomagamy, nie? Ty też mi pomogłeś więc dziękuję ci za to – pocałowałam chłopaka w policzek i wtuliłam się w niego mocniej.
Liam objął mnie mocno. Bardzo mi to pomogło. Po jakichś 10 minutach do Payne’a zadzwonił telefon.
- To Zayn – szepnął.
- Odbierz.
- Okej. Halo?
- Hej, to ja. Jesteś jeszcze u Julii?
- Cześć, no jestem, a co?
- Bo chciałbym do niej przyjść.
Liam posłał mi pytające spojrzenie, ponieważ słuchałam całej rozmowy. Kiwnęłam głową na „tak”.
- No okej, to czekamy na Ciebie.
- Zaraz będę – i się rozłączył.
- Jak się czujesz? – zapytał.
- Trochę lepiej – odpowiedziałam.
Uśmiechnął się ciepło, a po chwili podchodził do drzwi, bo usłyszał pukanie.
- To ja nie będę wam przeszkadzać.
- Li, no coś ty, zostań.
- Właśnie, zostań – powiedział Zayn.
- Nie serio, nie będę wam przeszkadzał, tylko Zayn’a na chwilę porwę, bo muszę mu coś powiedzieć.
- No spoko, to czekam.
- Zaraz będę – uśmiechnął się blado Malik.
Liam na pożegnanie mnie przytulił, pocałował w policzek, wyszeptał „będzie dobrze” i wyszedł razem z Malik’iem. Usiadłam na łóżku i uruchomiłam laptopa. Po chwili już logowałam się na facebook’a, twitter’a oraz na pocztę. Nie chciało mi się czytać twettów, więc po chwili wyłączyłam TT, po napisaniu posta : „Nie zawsze musi być kolorowo” w ojczystym języku.
Na fcb poprzeglądałam zdjęcia oraz pododawałam trochę komentarzy pod wpisami i nowymi zdjęciami wrzuconymi przez Lucie. Była tam Mary i inni znajomi z klasy. Tak sobie pomyślałam, żeby zeswatać Mary i Niall’a. Pasowali by do siebie. Moje rozmyślenia przerwał Zayn, wchodzący do pokoju. Rzuciłam w jego kierunku przelotne spojrzenie i wróciłam do oglądania zdjęć Mary oraz Lucie.
Usiadł na łóżku za mną. Mocno mnie przytulił od tyłu, jak jeszcze nigdy. Swoją twarz wtulił w moje włosy. Uśmiechnęłam się delikatnie, złapałam za jego dłonie i pociągnęłam je w swoją stronę, aby objął mnie w talii. Tak słodko zamruczał, że aż miałam ochotę się wpić w jego usta. Uśmiechnęłam się szerzej. Zayn zaczął składać delikatne pocałunki na mojej szyi. Teraz to ja zamruczałam; zachichotał.
- Przestań – powiedziałam spokojnie.
- No dobrze. Przepraszam za to i za to całe zajście z sama wiesz kim. Kocham Ciebie, tylko Ciebie.
Uśmiechnęłam się, a po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Szybko ją wytarłam i powoli odwróciłam się w stronę Zayn’a. Widać, że nadal był trochę przybity. Aby go rozweselić musnęłam jego usta bardzo delikatnie, chłopak uśmiechnął się przez pocałunek. Zaśmiałam się.
- No dobra, wybaczam Ci – uśmiechnęłam się – a to dzięki Liam’owi. Musisz mu podziękować.
- To poczekaj chwilkę – wstał, ale złapałam go za nadgarstek.
- Ale nie teraz. Może już śpi.
- Dobrze – uśmiechnął się. – Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham! – powiedział głośno.
- Też Cię kocham – i mocno go przytuliłam.
Zayn pocałował moje włosy i zaciągnął się zapachem mojego szamponu. Zaśmiałam się.
- No co? Lubię twój szampon, taki słodki, truskawkowy. Mm…
- Okeeeeej, bez komentarza, hahaha. Jesteś świrnięty.
- No i za to mnie kochasz – zaśmiał się.
- No nie wiem. Jeszcze za to, że jesteś wrażliwy i nieśmiały, i taki kochany – uśmiechnęłam się delikatnie.
- A ja kocham Cię za wszystko, za to że jesteś! Kocham Cię bezgranicznie tak, jakby jutro miał się skończyć świat!
- Ej! To z jakiejś piosenki, i to polskiej!
- No to co? Dobre tłumaczenie – uśmiechnął się.
Z powrotem usiadłam na łóżku, Zayn usiadł za mną, tak jak wcześniej. Swoją głowę oparł o moje ramię. Odwróciłam się delikatnie w jego stronę i musnęłam jego policzek, uśmiechnął się i cichutko zamruczał.
- Oj kocie, kocie…
- Mrr… Nie pociągaj mnie tak… - wymruczał mi prosto do ucha.
Zaśmiałam się i wróciłam do przeglądania facebook’a. Nadal oglądałam zdjęcia Mary.
-Ej, Zayn?
- Mhm?
- Nie uważasz, że Mary pasowała by do Niallerka? Tylko na nią spójrz. Niezbyt wysoka, szczupła i naturalna.
- No według mnie jest ładna, a nawet bardzo – drażnił się ze mną.
- Wiesz… Mam w klasie takiego ładnego i fajnego chłopaka, bardzo mi się podoba. Chcesz zobaczyć jego zdjęcie? – odgryzłam się.
- Co?! Który to?! Ja już sobie z nim pogadam!
- Zayn! Uspokój się! Żartowałam!
- O ty jedna! – zaśmiał się i połaskotał mnie.
- Przestań! – krzyknęłam.
- Dobra, ale coś  za coś – posłałam mu pytające spojrzenie. – Poproszę soczystego buziaczka – powiedział słodko.
- Hm… - udałam zastanowienie. – No okej.
Odwróciłam się do niego i słodko pocałowałam jego policzek. Chłopak popatrzył na mnie zmieszany, na co zaśmiałam się.
- Nie powiedziałeś gdzie dokładnie – uśmiechnęłam się uwodzicielsko.
Zayn pokręcił głową i głośno westchnął. Cmoknęłam jeszcze raz jego policzek. Odwróciłam się w stronę laptopa i wylogowałam się z fcb i wyłączyłam komputer. Położyliśmy się z Zayn’em i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Po około godzinie usnęliśmy wtuleni w siebie. 


*

Korzystając z okazji, że jestem chora, postanowiłam przepisać kilka rozdziałów i aktywować blog. W sumie to teraz nie wiem jak z nim będzie, bo angażuję się w inny (informacje niebawem), ale nic się nie martwcie. CHCĘ SKOŃCZYĆ TEGO BLOGA! :) 
Pozdrawiam was wszystkich baardzo gorąco :*
Wasza K. xo

piątek, 14 września 2012

20. "And I will love you, baby - Always"


   Po wygłupach w basenie poszliśmy do jacuzzi. Chłopcy zamiast spokojnie siedzieć to wygłupiali się jak małe dzieci. Harry z Louis’em zaczęli się przytulać, a my od razu wybuchnęliśmy głośnym i niepohamowanym śmiechem.
- Ej, no co? – pytał się Lou.
- Nic, nic – odpowiedział nadal śmiejąc się Niall.
- Może jednak pójdziemy na miasto? – zapytał Tommo.
- Spoko – zgodził się Harry.
- No to ja też – powiedział Niall.
- Ja zostaję, pójdę na siłownię – powiedział Li.
- A wy? – wskazał na nas Styles.
   Popatrzyliśmy po sobie z Zayn’em. Po około minucie patrzenia na siebie i dyskutowania wzrokiem, pokiwaliśmy przecząco głowami.
- To szkoda, a jak mi się jakaś dziewczyna spodoba, to kto mi doradzi? – powiedział Hazz.
- No a kto? Louis!
- Nie! On będzie wszystkie do El porównywał więc wolę nie – zaśmiał się Harry.
- Ej! – zbulwersował się Louis.
- Nie obraź się Lou, ale wiem co mówię.
- Oj tam… Zazdrościsz mi, bo to ja mam dziewczynę, a ty nie – zaczął się śmiać Tommo.
- To nie fair – wkurzył się Styles.
- Dobra chłopcy! Spokój, ale to już! – powiedziałam.
   Tak jak powiedziałam tak zrobili. Od razu lepiej.
   Po około 20 minutach siedzenia w jacuzzi postanowiliśmy iść już do naszych hotelowych pokoi. Będąc już na naszym piętrze przystanęliśmy jeszcze.
- Za bardzo się nie spić – powiedział Daddy.
- Bo jak się Paul wkurzy to wiecie… - dodał Zayn. – Lepiej go nie denerwować.
- Tak jest, kapitanie! – powiedział Louis, na co ja zachichotałam.
   Obgadaliśmy jeszcze ewentualne plany na następny dzień i każdy poszedł w swoją stronę, tzn. do swojego pokoju. Owinięta ręcznikiem usiadłam na łóżku. Zaczęłam myśleć o tym całym zdarzeniu z Perrie. Jestem bardzo ciekawa co ona kombinuje i co chce pokazać swoim zachowaniem.
   Tak, niby jest miła, ale co z tego jak ciągle klei się do mojego chłopaka?! Może to właśnie dlatego jest taka miła, żeby mi Go odbić i mu zaimponować. Eh… Sama nie wiem co mam już o tym myśleć.
   Niestety, ale nie możemy przewidzieć co się wydarzy albo czytać w myślach. A ta dziewczyna to zagadka. Z wyglądu jest nawet ładna oraz szczupła, ale z charakteru to kompletnie nic o niej nie wiem. Mam nadzieję, że się dowiem.
   Gdy rozmyślałam nad tym wszystkim nawet nie wiem kiedy minęło pół godziny. Szybko wstałam, wzięłam mój poprzedni strój oraz bieliznę i udałam się do łazienki. Szybki prysznic, aby zmyć odór chloru po raz kolejny. Wytarłam mokre ciało, a po chwili gościły na nim ubrania. Lekko się pomalowałam, popsikałam perfumami i byłam gotowa.
   Tylko na co? Sama nie wiem. Napisałam do Zayn’a krótkiego sms-a : „Co robimy? :) xx”, ale nie odpisał. Postanowiłam do niego pójść. Zabrałam mojego ukochanego białego iPhone’a, którego włożyłam do kieszeni spodenek oraz klucz do mojego pokoju.
   Powolnym krokiem udałam się do pokoju Malik’a. Zapukałam, ale nikt mi nie odpowiedział. Drzwi były otwarte więc weszłam do pokoju mojego chłopaka. W „sypialni” go nie było, czyli nie było go w pokoju albo był w łazience. Podeszłam cicho do drzwi i usłyszałam rozmowę Zayn’a przez telefon. To dlatego nie odpisywał.
- Nie mogę, zrozum – powiedział Zayn do telefonu. – Pers, nie mogę jej tego powiedzieć, bo ją kocham, a ty powinnaś to uszanować – chwila ciszy. – Tak. Lubię Cię, a nawet bardzo, ale nikt nie może się o tym dowiedzieć, to zruinuje moje relacje z Julką, a z resztą to wszystko to był impuls, nic wielkiego i to ty zaczęłaś! – kolejna przerwa, dłuższa. – Nie możesz jej o tym powiedzieć! – podniósł głos. – Nie zamierzam kłamać! Tylko nie będę jej mówić rzeczy, których nie chciałaby usłyszeć. Dobra nie będę z tobą teraz rozmawiać. Jak coś to później pogadamy. Pa – kolejny odstęp. – Ta… Całusy, chciałabyś! – zaśmiał się.
   Nie wiedziałam co mam zrobić. Co on przede mną ukrywał? Po chwili usłyszałam dźwięk wody i zamykającej się kabiny prysznicowej. Podeszłam równie cicho do drzwi, tak jak do łazienki. Otworzyłam je najciszej jak tylko mogłam i wróciłam do pokoju.
   Zamknęłam drzwi i zsunęłam się po nich. Z moich oczu zaczęły płynąć gorzkie łzy. A jeśli on mnie zdradził i tylko wykorzystał moje uczucie?
   Dlaczego faceci muszą mnie tak ranić?! Najpierw Marcin, teraz Zayn, kto będzie następny? STOP! NIKT nie będzie następny, nikt. Jeśli Malik mnie zrani to będzie on ostatnim chłopakiem, któremu zaufałam. Rozumiem, że u niektórych par uczucia mogą wygasnąć, ale przecież dopiero zaczęliśmy nasz związek. To chore.
   Ten cały świat jest tak cholernie dziwny. Mało ludzi może zaznać szczęścia i miłości, ale takiej prawdziwej. Czasami chciałabym uciec z tego świata, aby tylko móc ogarnąć całe moje życie. Ludzie wokół są na pokaz mili albo wulgarni, aby tym zaimponować.
   Żyjemy z dwudziestym pierwszym wieku! Wszystko się zmieniło. Aby być fajnym musisz pić, palić i ćpać. Lansujesz się będąc w najfajniejszej paczce w szkole, a gdy już wszyscy Ci zazdroszczą stajesz się innym człowiekiem. Robisz z siebie niewiadomo jaką pieprzoną, szkolną gwiazdeczkę. Obgadujesz swoich dawnych znajomych i przyjaciół ze swoją nową „paczką”.
   To jest nienormalne. Jak z najlepszych przyjaciół można stać się wrogami? Nie powinnam była tego tak oceniać, bo przecież Ola i Marcin to teraz moi wrogowie, ale mniejsza o to. 
   Każdy człowiek powinien szanować siebie nawzajem. Tak jak hejterzy obrażają ludzi bez żadnego powodu, a ciekawe jakby tego „hejtera” tak potraktowano. Jak by się zachował? Niektórzy normalni ludzie tego nie znoszą tak jak sławni, chociaż i oni nie znoszą tego dobrze. Na przykład : Niall albo Zayn. Oni obrażają tego słodkiego Irlandczyka, bo niby nie pasuje do One Direction i, że niby wszystko im psuje. A Zayn’a, za to że wyznaje inną religię, i czy to jest normalne?
   Przecież każdy może wyznawać inną religię. Co do Horan’a to on ma świetny głos i tylko dopełnia całe 1D. Nie rozumiem tych ludzi, kompletnie. 
   Gdy tak siedziałam na podłodze, dostałam sms-a od Zayn’a : „Nie wiem, a co ty byś chciała robić? xxx”. Nie chciało mi się odpisywać. Po jakichś 5 minutach zaczął do mnie dzwonić. Nie wiedziałam co mam robić. Czy odebrać czy nie? Postanowiłam, że nie odbiorę.
   Zaczołgałam się na łóżko, chociaż w ogóle straciłam jakiekolwiek siły. Nie przestawałam płakać, a telefon dalej dzwonił. W przerwie pomiędzy połączeniami wyłączyłam go. Po chwili usłyszałam pukanie do moich drzwi. To pewnie Zayn, ale nic nie odpowiedziałam.
- Julka, jesteś tam? – zapytał. 
   Popatrzyłam na drzwi. Złapał za klamkę. Wtuliłam głowę w poduszki, aby zamaskować swoje łzy.
- Kochanie?! Co Ci jest? – zapytał przejęty.
   Szybko podszedł do łóżka, aby mnie przytulić. Tak jak to robi mama, gdy jej małemu dziecku się coś stanie.  Siedziałam w ciszy, tzn. nie tak dosłownie, bo płakałam. Płakałam Zayn’owi w rękaw, a płakałam przez niego. To dziwne, prawda?
- Cii… No już kochanie… - uspokajał mnie.
   Powoli opanowywałam swój szloch. On cierpliwie czekał. Czemu mnie tak rani? Dlaczego tak po prostu nie może zerwać kontaktu z Perrie? Jak mnie kocha to dlaczego chyba mnie zdradził? Już tego nie rozumiem. Te pytania ciągle błądziły po mojej głowie, jak i setka innych.
   Nienawidzę mieć mętliku w głowie. Nadal znajdowałam się w objęciach Malik’a, a mój szloch dobiegł końca. Chłopak ręką gładził moje włosy i co jakiś czas ocierał moje łzy.
   Gdy już na dobre przestałam płakać, mogłam w końcu coś powiedzieć.
- Powiedz mi co się stało? – zapytał opiekuńczo.
   Spiorunowałam go wzrokiem.
- Jakbyś nie wiedział! – warknęłam.
- No to mnie oświeć.
- Zayn, czy ty mnie zdradzasz? – zapytałam, na co wyraz jego twarzy momentalnie się zmienił.
- Nie! Skąd Ci to przyszło do głowy?
- Hm… Może z twojej rozmowy z Perrie przez telefon, którą niechcący usłyszałam?!
- CO?! Ty to słyszałaś?!
- Nie kurwa! Jednorożce mi powiedziały! – zaczęłam być bardzo nerwowa.
- Ale to nie tak jak myślisz!
- Dlaczego wy się zawsze tłumaczycie „ALE TO NIE TAK JAK MYŚLISZ!”?! No to opowiedz mi lepiej o tym, o czym lepiej żebym nie wiedziała! – wykrzyczałam.
- Bo to było tak, że…
- Nie zaczyna się zdania od „bo”! – poprawiłam.
- Gdy ty poszłaś do swojego pokoju, ja zaprosiłem Perrie do siebie, bo miałem jej do oddania kapelusz, a że dała mi go, gdy się widzieliśmy, to chciałem jej teraz oddać. Usiadła na łóżku, a ja poszedłem go szukać, w którejś z szafek. Po znalezieniu go, oddałem go jej i usiadłem obok niej na łóżku. Zaczęliśmy rozmowę i nagle stało się! Zaczęliśmy się całować. Położyła mnie i usiadła na mnie. Nie przerywając pocałunków zaczęła mi rozpinać koszulę i wtedy ją odepchnąłem, nie chciałem tego robić! Nie z nią! Kocham tylko Ciebie! No chyba, że jeszcze moją mamę i siostry – zaśmiał się. – Ale to ty jesteś dla mnie najważniejsza! Jesteś bardzo ważną osobą w moim życiu i nie chcę się stracić! Rozumiesz?! – złapał mnie za dłoń i przyłożył do swojego serca. – Ono bije tylko dla Ciebie! – wyszeptał mi na ucho, mocno mnie przytulając.
   Nie wiedziałam, co mam powiedzieć, a jeśli zrani mnie tak jak Marcin?
- Czyli do niczego nie doszło oprócz jego pocałunku?
- Do niczego.
- Na pewno? – do oczu napłynęły mi łzy.
- Tak. Proszę Cię, nie płacz już więcej – pocałował mnie w czoło.
- Postaram się. Nigdy więcej nie rób mi czegoś takiego!
- Obiecuję! Nigdy więcej!
- I jeszcze jedno…
- Mhm?
- Masz ograniczyć swoje kontakty z Perrie.
- Dobrze, jeśli będziesz spokojniejsza, to oczywiście – uśmiechnął się.
- To dobrze – wysiliłam się na lekki uśmiech.
   Zayn głaskał mnie po włosach i wtulił moją głowę w jego szyję. Poczułam się taka bezpieczna w ramionach Malik’a. Znowu do moich oczu napłynęły łzy, chłopak słysząc mój cięższy oddech mocniej mnie przytulił. Pocałował mnie we włosy, abym się uspokoiła.
- No już, spokojnie. Jestem tutaj – mówił.
- Wiem, ale tak trudno mi się z tym pogodzić.
   Znowu pogładził swoją ręką moje włosy, następnie je pocałował.
- A co ty na to, że zrobimy sobie seans filmowy? – zapytał cicho.
- Może być – powiedziałam obojętnie.
- To ja pójdę się przebrać w coś luźnego i zaraz wrócę, ok?
- Okej, to ja też przebiorę się w piżamę.
   Uśmiechnął się i powoli zaczął wstawać. Pocałował mnie jeszcze w czoło, po czym opuścił mój pokój. Ja w tym czasie powoli się podniosłam, a po chwili byłam już w łazience i zakładałam szarą koszulkę z logiem jednego z ulubionych zespołów, granatowe spodenki oraz czarne skarpetki. Zmyłam jeszcze pozostałości makijażu i wróciłam do sypialni, w której był już Zayn w długich, szarych dresach, czarnej koszulce z Guns’n’Roses oraz w butach z Nike. 

***
Hej. Przepraszam, za tak długą przerwę, i w ogóle. Wiem, obiecywałam dodać rozdział, ale wszystko się pokomplikowało. Komputer mi się psuje, a z resztą szkoła się zaczęła i mam mniej czasu. Zaczynam gimnazjum i muszę to jakoś ogarnąć. Same wiecie. Chyba nigdy więcej nie zrobię czegoś takiego jak pod poprzednią notką i nie napiszę, że rozdział pojawi się po iluś tam komentarzach, bo jedna osoba dodała bodajże 15 albo 16 komentarzy. Tu nie o to chodzi. Chodziło mi o to, że chcę zobaczyć kto czyta i czy opłaca mi się pisać. :)
Dostałam komentarz od czytaj-1d.blogspot.com i to mnie bardzo cieszy, bo na tym blogu jest spis bardzo dobrych blogów, i dla mnie jako "pisarki" to bardzo ważne. 
Pozdrawiam wszystkich moich czytelników i dziękuje za wejścia, komentarze i w ogóle za wszystko! :* + specjalne pozdrowienia dla Gaby i mojej kochanej Bet :* <3
Kiss, Wasza K. :* xoxo