środa, 27 czerwca 2012

14. Udawana radość, zakrywająca smutek.

Siedzieliśmy przy naszym stoliku w szóstkę i gadaliśmy. Po jakichś 25 minutach przyjechał Loui wraz z Eleanor.  Wszyscy się z nimi przywitaliśmy i ponownie zajęliśmy nasze miejsca.
- Idziemy zatańczyć? – zapytał mnie Zayn.
- Okej, ale niedługo – odpowiedziałam.
- Oczywiście – uśmiechnął się i złapał mnie za rękę, ciągnąc w stronę parkietu.
Szczerze mówiąc nie miałam na nic ochoty, ale to przecież ostatnie dni przed wyjazdem Zayn’a na nie wiem jak długi czas. Nie lubię się z nikim rozstawać, a jeszcze gorzej jak kogoś kocham.
Leciała jakaś wolna piosenka, chyba coś Ed’a Sheeran’a. Podobały mi się jego piosenki, a nawet bardzo.  Tańczyłam z Zayn’em z lekkim uśmiechem, który był wymuszony. Nie miałam powodów do uśmiechu.
- Ej Kochanie, co jest? Dlaczego jesteś  smutna? – zapytał z troską.
- Bo wyjeżdżasz, nawet nie wiem na jak długo. I kto wie, może znajdziesz sobie tam w Stanach dużo lepszą, ładniejszą i fajniejszą dziewczynę – odpowiedziałam smutno.
- Skarbie! Nie wygłupiaj się! Kocham Cię najbardziej na świecie i nigdy Cię nie zranię. Nigdy bym nie znalazł lepszej dziewczyny od Ciebie, a to, że wyjadę i nie będziemy razem to nic, bo przecież są telefony, skype i jeszcze przecież będziesz mogła przylecieć do mnie na weekend więc nie przejmuj się – powiedział, po czym mocno mnie przytulił i delikatnie pocałował.   
Poczułam się jak małe dziecko w objęciach mamy. To było takie romantyczne, a zarazem fajne. Malik był taki opiekuńczy.
- Kocham Cię – wyszeptałam, tak żeby usłyszał.
- Ja Ciebie też – odpowiedział i delikatnie pocałował mnie w policzek.
- Będę za Tobą tęsknić – dodałam po chwili.
- Ja również, nawet nie wiesz jak bardzo będę tęsknił za twoim uśmiechem, zapachem twoich perfum, które kocham tak jak Ciebie, za naszymi rozmowami przed snem, które możemy ciągnąć w nieskończoność. Cholera! Za bardzo Cię kocham! – odpowiedział śmiejąc się, a po chwili jego wargi musnęły moje.
Zatańczyliśmy około 3 do 4 piosenek. Jedną wolną, a reszta to szybsze. Nie miałam siły tańczyć więc zaraz usiedliśmy. Zayn poszedł zamówić mi coś do picia. Przyniósł mi sok, o który prosiłam. Miło się uśmiechnęłam i podziękowałam. Wszyscy akurat siedzieli przy stoliku więc zaczęliśmy rozmawiać o trasie chłopaków po USA. Ustaliliśmy, że pierwsze pojedzie do nich Eleanor, później miną się z Danielle, a na koniec jadę ja i chyba z nimi wracam.
Danielle i Liam oraz Eleanor i Louis poszli na parkiet, Harry ponownie do baru, a Niall poszedł niewiadomo gdzie. Zostaliśmy sami.
- Wiesz co? – zapytałam.
- No co? – odpowiedział Malik.
- Nie mam ochoty tu siedzieć, nie mam humoru do imprez dzisiaj. Wolałabym spędzić z Tobą czas sam na sam, co ty na to? – odpowiedziałam.
- Mhm.. Kusząca propozycja, więc.. Idziemy stąd! – powiedział miło, po czym przytuliliśmy się.
Poczekaliśmy jakieś 10 minut i wszyscy byli już przy naszym stoliku. Oznajmiliśmy reszcie, że idziemy. Pożegnaliśmy się z nimi i wyszliśmy z klubu. Ruszyliśmy w stronę miasta. Chciałam zobaczyć Londyn nocą. Ogólnie bardzo lubię chodzić uliczkami, bardzo fajnie to wygląda. Kocham zwiedzać miasta nocą, sama nie wiem dlaczego. Chyba, że gdy byłam mniejsza, rodzice zabierali mnie na różne wycieczki i wracaliśmy nocą, a miasta były tak pięknie oświetlone. Ah.. Jakbym chciała powrócić do tych starych czasów. Żyło się wtedy tak beztrosko i o wiele prościej. Nie było tylu problemów i bezsensownych miłości.
- Nad czym tak myślisz? – zapytał.
Nic nie odpowiedziałam, tylko szłam przyglądając się oświetleniu ulic.
- Hej! Julka! – stanął i chwycił moją twarz w swoje ręce.
- Co się stało? – zapytałam.
- Pytałem, nad czym tak myślisz.
- Przepraszam. Myślałam, że chciałabym wrócić do tych czasów, w których nie musiałam się o nic martwić. To było takie fajne, być dzieckiem. Nie musiałam się martwić o drobne rzeczy, a teraz nawet boję się komuś zaufać – odparłam z przykrością w głosie.
- Kochanie, nie bój się ufać innym. To normalne, że chciałoby się wrócić do dzieciństwa, ale nie da się, niestety. Ale gdyby nie to, że urośliśmy, to byśmy się jeszcze nie znali więc lepiej, że dorośliśmy – uśmiechnął się jednym z tych swoich powalających uśmiechów. Kochałam to.
- Tak, wiem, ale tu nie o to chodzi.
- A o co?
- O to, że.. Że boję się, że ktoś mnie zrani..
Nic nie odpowiedział, tylko głośno westchnął. Doszliśmy do jakiegoś parku i usiedliśmy na ławce. Malik objął mnie ramieniem, a ja wtuliłam się w Niego. Lampy oświetlały park. W oddali było widać niedużą fontannę, przy której stała jakaś para, To tak pięknie wyglądało.
- Jutro mija tydzień jak tu jesteś, wiesz? – uśmiechnął się.
- Wiem Skarbie. Cieszę się, że tu przyjechałam, bo poznałam Ciebie – odpowiedziałam, po czym moje wargi musnęły lekko Jego policzek.
Zamruczał z zachwytu niczym mały kotek. Na Jego twarzy pojawił się jeszcze większy uśmiech, co mnie także ucieszyło. Jak ja bez niego wytrzymam? W sumie to miesiąc, to niedługo, ale gdy się kocha to tak jest. Podczas gdy siedzieliśmy na ławce, zadzwonił mój telefon. Nie patrzyłam dokładnie, kto dzwoni. Odebrałam.
- Halo? – zapytałam.
- Julka?! Cześć córciu! W końcu się do Ciebie dodzwoniłam.
- Hej mamo! – powiedziałam po polsku.
Zaczęłyśmy naszą rozmowę. Moja rodzicielka pytała jak się czuje w nowym miejscu i ogólnie. Opowiedziałam jej całą historię o zdradzie, nowych znajomościach i takie tam inne sprawy. Po około 30 minutach rozmowy, skończyłyśmy i pożegnałyśmy się.
- Zayn, bardzo Cię przepraszam, ale dzwoniła moja mama i stęskniłam się za nią. Bardzo chciałam już skończyć, ale nie mogłam. Kocham ją, to przecież moja mama. Naprawdę bardzo prze.. – nie zdążyłam dokończyć, bo Zayn wstał z ławki i zatkał mi usta swoimi, które złączyły się w pocałunku.
- Kocham Cię i rozumiem to, że chcesz sobie porozmawiać ze swoją mamą, nie mogę Ci tego zabronić. Tylko szkoda, że nic nie zrozumiałem – zaśmiał się.
Uśmiechnęłam się, a po chwili mocno się w Niego wtuliłam. Usiedliśmy znowu na ławce. Przytuliliśmy się do siebie i zaczęliśmy rozmawiać. Co jakiś czas dawaliśmy sobie buziaki. Siedzieliśmy tam jeszcze jakieś 25 minut od telefonu mojej mamy. Poszliśmy jeszcze pod Big Bena. Wskazywał godzinę 11:25, w nocy oczywiście. Stwierdziliśmy, że nie ma co się włóczyć bez sensu i udaliśmy się w stronę domu. Szliśmy powoli. Droga zajęła nam około 30 minut. Parę minut przed północą byliśmy pod domem Zayn’a i chłopaków.
- Wejdziesz? – zaproponował.
- Z przyjemnością – uśmiechnęłam się.
Weszliśmy do domu i od razu udaliśmy się do salonu. Ja ruszyłam do kina domowego, aby włączyć jakiś film, a Zayn poszedł do kuchni, po wino.
- Co oglądamy? – zapytał, wchodząc do pomieszczenia.
- Hm.. „Walentynki”? – zaśmiałam się.
- Ooo! Nie oglądałem tego jeszcze – uśmiechnął się.
- Okeeeeeej, to oglądamy.
Usiedliśmy na kanapie, Zayn objął mnie ramieniem, a ja oparłam o Niego głowę. Lubię ten film, jest naprawdę fajny. Może dlatego, że występuje w nim Ashton Kutcher? Gdzieś w połowie filmu, nie wiem jakim cudem, ale usnęłam. Gdy się obudziłam film dobiegał końca. Spojrzałam na Malik’a, który cały czas patrzył w telewizor. Rozśmieszył mnie ten widok. Zaczęłam cicho chichotać, ale Zayn zorientował się, że już nie śpię.  
- Z czego się śmiejesz? – zapytał z dziwnym wyrazem twarzy.
- Raczej z kogo – znowu zachichotałam. – Z Ciebie!
Zrobił smutną minę i po chwili powiedział :
- A to niby dlaczego?
- Bo oglądasz z ogromnym zaciekawieniem komedię romantyczną, sam – znowu się zaśmiałam.
- Wiesz, w głębi jestem bardzo wrażliwy – uśmiechnął się i „zarzucił” grzywkę, którą i tak miał postawioną na żel, do góry.
Znowu zaczęłam się śmiać.
- O ty! Nie będziesz się ze mnie śmiać! – powiedział lekko podirytowany, ale także ze śmiechem.
- Nie boję się Ciebie! – zaśmiałam się.
- A powinnaś! – wstał i szybkim ruchem podniósł mnie z kanapy, następnie znalazłam się u niego na rękach.
Mój Bad Boy kierował się w stronę schodów, a później do jego pokoju. Prawie biegł, chociaż byłam ciężka. To znaczy, pewnie tylko mi się tak wydawało, że jestem gruba. Nigdy nie uważałam się za idealną i niech tak pozostanie. W sumie to kochałam i kocham to, jaka jestem.
A powracając do tej całej akcji, to Zayn wkroczył razem ze mną do jego pokoju i położył mnie na łóżku. Po chwili leżał nade mną i całował mnie po szyi, ustach, policzkach i dekolcie. Czułam się wtedy jak najważniejsza dziewczyna na świecie.
- I co? Dalej będziesz się ze mnie śmiać? – zapytał, przerywając pocałunki.
- No nie wiem – powiedziałam tajemniczo.
Kochałam się z nim drażnić. Lubiłam jak marszczył brwi, zamyślając się przy tym. Gdy przygryzał dolną wargę wyglądał tak seksownie i jeszcze te jego oczy, w których można było dostrzec iskierki, gdy na mnie patrzył. Rozpływałam się patrząc w jego brązowe tęczówki i czując jego usta na moich. W tak krótkim czasie bardzo się do niego przywiązałam, tak jak i do reszty zespołu. I pomyśleć, że zabraknie mi tego na około miesiąc. Nie wiem jak wytrzymam, ale będzie ciężko. To On wyciągnął mnie z dołka, po tym jak zerwałam kontakt z moimi „znajomymi” z Polski, a raczej nie pozwolił mi w niego wpaść. Jest taki opiekuńczy i romantyczny. Mam nadzieję, że nasz związek się nie rozpadnie z powodu jakiejkolwiek głupoty.
Malik zaczął rozpinać swoją koszulę, ale zatrzymałam go.
- Zayn, to jeszcze nie dzisiaj, przepraszam – zrobił smutną minę, ale gdy Go pocałowałam od razu się uśmiechnął.
- Wiem, rozumiem. To ja przepraszam – uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło.
- To fajnie, że to wszystko rozumiesz, i za to Cię kocham. Jesteś najlepszy na świecie – pocałowałam Go delikatnie w usta, co przerodziło się w namiętny pocałunek.
Nie spodziewałam się po Zayn’ie takiego zapału i energii w naszym pocałunku. To było takie inne. Gdy całował mnie Marcin, to w ogóle nie przypominało pocałunku Zayn’a.
- Zayn, gdy tylko będę na to gotowa, będziesz pierwszą osobą, która się o tym dowie – znowu go pocałowałam, ale to już nie przerodziło się w taki namiętny pocałunek.
- To dobrze. Nie wiem co we mnie dziś wstąpiło, przepraszam.
- Cii.. Nie przepraszaj! Kocham Cię i nic tego nie zmieni – odpowiedziałam, leżąc obok niego, bawiąc się naszymi palcami.  

__________________ 
Heeeeeej! Po znowu długiej przerwie, za którą od razu przepraszam.
Spowodowana ona była brakiem jakiegokolwiek pomysłu na nowy rozdział.
Ogółem nie podoba mi się, ale to nie moje zdanie się dla mnie liczy, a wasze. :)
Dziękuje Wam za wejścia, komentarze i obserwację mojego bloga. :*
Życzę WSZYSTKIM : NAJLEPSZYCH WAKACJI EVEEER! <3 
Pozdrawiam Słoneczka, Wasza K. :*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

poniedziałek, 18 czerwca 2012

13. Nieprzyjemna sytuacja.

Obudziłam się  około 8. Spojrzałam na telefon, w którym było kilka nieodebranych połączeń od Zayn’a. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać, po ostatnich wydarzeniach, ale kiedyś będę musiała. Dzisiaj po prostu nie miałam na to ochoty. 
Zwlekłam się z łóżka i udałam się  do łazienki. Odbyłam poranną toaletę i wstawiłam pranie. Trochę się go nazbierało. Później zeszłam na dół, w kuchni siedział tata, pijąc kawę.
- A ty nie w pracy? – zapytałam.
- Zaspałem sobie i idę trochę później więc także wrócę późno.
Kiwnęłam twierdząco głową i zaczęłam robić śniadanie. Zrobiłam sobie duży kubek herbaty i 3 kanapki. Usiadłam z przygotowanym posiłkiem przy stole, naprzeciwko taty.
- Smacznego – powiedział.
- Dziękuje.
- Chcesz może jakieś zakupy zrobić? Ciuchy i trochę jedzenia.
- Spoko – uśmiechnęłam się.
Porozmawialiśmy jeszcze przez jakieś 10 minut. Tata dał mi pieniądze i pojechał do pracy. Zostałam sama.
Gdy skończyłam jeść chciałam pójść na górą, ale ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Spojrzałam przez wizjer i zobaczyłam Jego. Nie otworzyłam mu, chociaż i tak pewnie wiedział, że jestem w domu. Nie przejmując się nim, udałam się do swojego pokoju.
Wyciągnęłam z szafy czarne rurki z lekkimi przetarciami, bluzkę o kolorze kremowym i pasujący do tego sweterek oraz czarne balerinki. Z ciuchami udałam się do łazienki. Ubranie zajęło mi z 3 minuty, później zrobiłam mój ukochany lekki makijaż czyli nałożyłam tusz na rzęsy i lekko podpudrowałam moją twarz. Już gotowa poszłam jeszcze do pokoju po dość elegancką dużą torebkę. Zapakowałam do niej najpotrzebniejsze rzeczy, zarzuciłam ją na ramię, wzięłam moje czarne Nerdy i ruszyłam na dół. Zabrałam jeszcze klucze z wieszaka i otworzyłam drzwi. Ujrzałam Zayn’a z wielkimi worami pod oczami i zmartwioną miną.
- Julka! Martwiłem się o Ciebie! – mocno mnie przytulił. – Dlaczego nie odbierałaś moich telefonów?! Myślałem, że Ci się coś stało! – powiedział wystraszony, a zarazem zdenerwowany.
- Niepotrzebnie. Nie odbierałam, bo może nie miałam ochoty z Tobą rozmawiać? Nie pomyślałeś o tym – odpowiedziałam chłodno.
Zrobił smutną minę. Było mi go szkoda.
- Jeśli chcesz to możesz iść ze mną – zaproponowałam.
Od razu widać było, że poprawiłam mu humor tym, co powiedziałam.
- Ale wrócimy jeszcze do tej rozmowy – powiedział stanowczo.
- Tak, tylko nie dzisiaj.
Znowu mnie przytulił. Ja zamknęłam dom, wrzuciłam klucze do torebki i ruszyliśmy w stronę szkoły, złapani za ręce. Mógł sobie pomyśleć, że wszystko jest dobrze, ale tak nie było. Ja o tym pamiętałam i nie wiedziałam, co mam myśleć. Bałam się, cholernie się bałam, że go stracę, że zostawi mnie dla tej blondyny.
Przez całą drogę do szkoły, która trwała 10 minut Zayn pokazywał jak mu na mnie zależy. Prawił mi komplementy, całował oraz przytulał mnie.
- Jeśli to nie problem – zawahałam się. – Zawieziesz mnie później do miasta? – dokończyłam moje pytanie.
- Oczywiście, że Cię zawiozę! – prawie wykrzyczał, ale był bardzo radosny.
- To fajnie, dziękuje – przytuliłam go.
- Ależ to drobiazg. Przecież jesteś moją dziewczyną – słodko się uśmiechnął.
Ścisnęłam mocniej jego dłoń i weszłam do budynku zwanego szkołą. Trochę się bałam, ale przecież szłam się tylko zapisać. Stres to dopiero będzie w poniedziałek. Tyle ludzi będzie się gapić, szeptać i myśleć, że wcale tego nie widzę i nie słyszę. Połowa się pewnie zleci, bo to pewnie będą fani 1D.
Weszliśmy i od razu udaliśmy się do sekretariatu. Tam przywitała nas miła starsza pani. Powiedziałam jej, że chcę się zapisać i w ogóle. Wszystko poszło szybko i sprawnie. Później ta pani dała mi nowy plan i udałam się zobaczyć gdzie jaka klasa się znajduje. Wszędzie łatwo trafić, co jest dla mnie bardzo dobre. Pochodziliśmy po szkole jakieś 30 minut, a później udaliśmy się po samochód Zayn’a. Jechaliśmy jakieś 10 minut i znaleźliśmy się pod ogromnym centrum handlowym.
- Łaa.. Jakie wielkie – powiedziałam śmiejąc się.
Zayn się zaśmiał, a chwilę później ruszyliśmy do wejścia. Dzięki tym zakupom zapomniałam o tej całej sytuacji z Perrie i w ogóle. Nie wiem dlaczego się aż tak wkurzyłam. To pewnie ze zmęczenia.
Szliśmy do pierwszego lepszego sklepu, którym było H&M. Zakupiłam sobie tam buciki na koturnie, zwykłą malinową koszulę i kolczyki. Później udaliśmy się do Top Shop’u. Kupiłam tam jasne jeansy, białą koszulkę i czarno-białą bejsbolówkę. Zayn też robił zakupy, ale mniejsze.
Później udaliśmy się do kawiarni na kawę i ciastko.
- Pięknie dziś wyglądasz – powiedział.
- Weź przestań..
- Wiesz co? – powiedział z tajemniczym uśmieszkiem.
- No słucham?
- W wakacje pojedziemy do Irlandii! Do willi Niall’a, którą niedawno kupił – powiedział z wielkim entuzjazmem.
- Serio?! Ale fajnie! Bardzo się cieszę – wstałam i lekko go objęłam, ucieszył się tym.
- Co powiesz, na imprezę dzisiaj wieczorem? – zapytał.
- Nie wiem jeszcze. Możliwe, że jakoś się uwinę i pójdę z wami.
- To super!
- Nom. Dokończymy kawę i skoczymy do księgarni, a później do Tesco, okej?  
- Okej, Szefowo. Dla Ciebie wszystko – słodko się uśmiechnął.
Po skończeniu kawy udaliśmy się do księgarni i kupiliśmy książki i kilka zeszytów. Potem poszliśmy do samochodu, aby wszystko odłożyć i pojechać nim pod Tesco.
Zakupy w markecie zajęły nam około godziny. Kupiłam proszek do prania oraz płyn do płukania, jogurty, mleko, cukier i innego rodzaju produkty spożywcze. Zajęły nam cały bagażnik. Jako dziewczyna lubiłam zakupy, ale co za dużo, to niezdrowo i tak właśnie było w moim przypadku.
- Dobrze, że już wracamy – powiedziałam zmęczona.
- Ty też jesteś wykończona? – zapytał troskliwym głosem.
Skinęłam głową i mruknęłam ciche „Yhm”. Miałam ochotę położyć się i spać ile wejdzie. Gdy dojechaliśmy Zayn pomógł mi wnieść zakupy do domu, a ja zaproponowałam mu herbatę. Wstawiłam wodę i pobiegłam na górę przebrać się w długie, siwe, dresowe spodnie, czarną, szeroką koszulkę z Adidasa, siwą bluzę do kompletu od spodni i milutkie skarpetki.
Zeszłam na dół i akurat woda się zagotowała. Szybko zalałam 2 herbaty i postawiłam je na stole.
- Nawet w dresie wyglądasz słodko – powiedział.
Ja zaczęłam się śmiać. To głupie, ale słodkie. Kocham Go, jak nikogo innego w całym moim życiu. Tak, jest dla mnie bardzo ważny i nie chcę go stracić. Z tych przemyśleń wyrwał mnie nie kto inny jak Zayn.
- O czym tak myślisz? – zapytał.
- O nas i ogólnie o życiu.
- A właśnie, muszę Ci coś powiedzieć, ale to nie teraz.
Spojrzałam na niego podejrzanym wzrokiem, a on tylko zrobił smutną minę.
- I wiesz? Bardzo bym chciał, abyś poszła z nami na tą imprezę. To dla mnie dużo znaczy. Chcę spędzać z Tobą jak najwięcej czasu.
- To bardzo miłe Zayn, ale co się stało?
- Na razie nie chcę Ci mówić, proszę nie martw się.
Zrobiłam zmartwioną minę, ale Zayn dalej nalegał, abym się nie martwiła i poszła z nim i chłopakami na imprezę. Nie byłam zdecydowana, ale jak chcę spędzać więcej czasu z Zayn’em to powinnam.
- Okej, pójdę z wami na imprezę, ale teraz muszę ogarnąć dom i w ogóle, zrobić tacie obiad więc uciekaj. Jak będziesz gotowy to albo przyjdź albo jedź z chłopakami, a ja dotrę później, dobrze?
- Oczywiście, że dobrze. To widzimy się później – pocałował mnie i ruszył w kierunku drzwi. – Pa! – rzucił wychodząc.
Zostałam sama więc włączyłam głośno muzykę, zamknęłam drzwi, wzięłam szmatkę do kurzy i zaczęłam wycierać półki. Wcześniej włożyłam wyprane ciuchy do suszarki i poszłam odkurzać. Całe sprzątanie zajęło mi z 4 godziny. Zmęczona padłam na łóżko około godziny 6. Usnęłam. Obudził mnie dźwięk sms-a od Zayn’a, w którym był adres klubu i pozdrowienia od chłopaków. Popatrzyłam na zegarek, była już 7:13. Szybko zerwałam się z łóżka i podbiegłam do szafy wybrać strój. Postanowiłam, że założę sukienkę koloru jasnego beżu, do tego czarny sweterek i balerinki w podobnym kolorze sukienki, ale inny odcień.
Później pobiegłam szybko do łazienki. Rozebrałam się i wzięłam szybki prysznic, który zajął mi około 15 minut. Wytarłam się, umyłam zęby i ułożyłam włosy w delikatne fale. Potem udałam się do pokoju, aby się ubrać. Do mojego zestawu dodałam kolczyki, bransoletki i jakieś wisiorki. Znowu poszłam do łazienki, ale teraz, aby się umalować. Oczywiście makijaż jak zawsze delikatny.
Byłam gotowa gdzieś o 8:15. Zadzwoniłam po taksówkę, a czekając na nią poszłam do pokoju po jakąś torebeczkę. Wybrałam niedużą, czarną, w której zmieścił się telefon, klucze, chusteczki, lustereczko, portfel i kosmetyki typu : błyszczyk, tusz. Przed wyjściem popsikałam się jeszcze ulubionymi perfumami. O godzinie 8:30 była taksówka. Powiedziałam tacie, że idę na imprezę.
Droga do klubu zajęła jakieś 10 minut. Wolnym krokiem ruszyłam do klubu. Nie był to ten sam, co ostatnio, ale też bardzo fajnie wyglądał. Szłam długim korytarzem z którego końca dobiegała muzyka i było widać kolorowe światła. To zapewne tam była sala. Szybkim krokiem ruszyłam w jej stronę.
Gdy doszłam zaczęłam się rozglądać w celu znalezienia stolika przy którym siedziało całe 1D i być może Dan i El. Zobaczyłam Harry’ego idącego do stolika więc szłam za nim. Siedzieli tam : Niall, Liam, Danielle i Harry.
- Hej – powiedziałam, gdy podeszłam do stolika.
Wszyscy się uśmiechnęli, powiedzieli równo „Cześć!” i zaczęli się ze mną witać.
- Gdzie Lou z El i Zayn? – zapytałam po przywitaniu się.
- Louis pojechał po Eleonor, a Zayn tańczy z jakąś dziewczyną – powiedział Harry.
- Dużo wypił? – zapytałam.
- Nie. Tylko około 2 piw – powiedziała Danielle.
- Yhm – mruknęłam i przysiadłam się do nich.
- To dzisiaj zabalujemy przed naszym wyjazdem! – krzyknął Hazza.
- Harry! Idioto! Miałeś nic nie mówić Julce. Zayn sam chciał jej powiedzieć – wydarł się na niego Liam.
- Oł.. Przepraszam – powiedział Styles.
- Ale jak to przed wyjazdem? – zapytałam zdziwiona.
- Dobra, powiem jej – powiedział Liam. – W środę wyjeżdżamy do USA, bo mamy tam kilka koncertów i mnóstwo wywiadów. Przecież jesteśmy sławni, to normalne – dokończył.
- Ale mogliście powiedzieć mi wcześniej, żebym się jakoś przygotowała do tego psychicznie – odpowiedziałam lekko wkurzona.
- Przepraszamy Juls – powiedzieli.
- Tsaa.. – mruknęłam.
W tej chwili przyszedł Zayn i przywitał się ze mną pocałunkiem.
- Hej Skarbie – powiedział czule.
- Tak.. Cześć – powiedziałam zrezygnowana.
- Co jest? – zapytał, przysiadając się koło mnie i obejmując mnie ramieniem.
- Czego mi wcześniej nie powiedziałeś? – spytałam.
- Yyy.. – zaczął. – Bo właściwie to nie wiedziałem jak Ci powiedzieć. To było dla mnie bardzo trudne. Po tym zamieszaniu z Perrie i w ogóle. Przepraszam Cię bardzo – odpowiedział zasmucony.
Nie wiedziałam, co powiedzieć. Po prostu siedziałam i patrzyłam się w przestrzeń, jakbym była zahipnotyzowana. To było okropne. Nienawidzę, gdy ktoś mnie oszukuje.
- Zayn, było powiedzieć mi wcześniej – znowu to powiedziałam.
- Tak, wiem, ale jesteśmy ze sobą około tygodnia, nawet nie ma tych siedmiu dni, a ja już muszę wyjeżdżać. Powinienem powiedzieć wcześniej, jeszcze raz bardzo Cię przepraszam – powiedział, a na koniec pocałował mnie w czoło.
- Okej. Przecież jesteś gwiazdą więc musisz wyjeżdżać w trasy, na wywiady, to normalne. Będę musiała się do tego przyzwyczaić, chociaż będzie ciężko – odpowiedziałam.
Malik delikatnie wpił się w moje usta, a reszta patrzyła na nas z uśmiechami na twarzach. 
 
______________________
 Czeeeeeść! ;D
Przepraszam, że długo nie dodawałam nowego, ale nie miałam weny i byłam przez 3 dni na wycieczce. ;)
Dzisiaj mój blog osiągnął
5000 wejść! Jejć! :)) *_* Dziękuję Wam bardzo mocno. :) Za to, że mnie motywujecie i w ogóle. ;))
Zastanawiałam się, czy nie zawiesić, bo nie wiem czy to ma jakikolwiek sens. Nie mam ostatnio czasu, aby pisać. I nie wiem czy ktoś to czyta, czy nie.
Dziękuje Wam i jak zawsze Pozdrawiam, Wasza K. :)) xxx

czwartek, 7 czerwca 2012

12. Komplikacje.

Gdy weszliśmy do ich domu chłopcy od razu się ze mną przywitali z radością. Hazza, Niall i Lou wtulili się we mnie, jak małe dzieci. 
- Ej Lou! Bo powiem Eleanor! – pogroził mu Zayn.
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, a po chwili przybiegł do nas Liam, bo był u siebie w pokoju na górze. Chyba szykował się do Danielle.
- Oo! Cześć Julka! – Liam przytulił się do mnie i pocałował w  policzek.
- Mam być zazdrosny? – zapytał Zayn.
- No nie wiem – powiedział Liam ze śmiechem.
Gdy już wszyscy się ze mną przywitali i w ogóle, zapytałam :
- To co robimy?
- Może obejrzymy jakiś film? – zapytał Harry.
- Ja odpadam, bo jadę do Danielle. Chyba, że dołączę do was jak wrócę, ale znając was chłopaki to wszyscy pousypiacie – powiedział Daddy.
- Hahaha! Ja mogę oglądać, a reszta? – zapytałam.
- No ja też się na to piszę – powiedział Zayn, obejmując mnie w talii.
- Ja też, tylko muszę sobie coś do jedzenia zrobić – oznajmił Niall.
- A ty Lou? – zapytał Harry.
- Nie wiem właśnie.. Bo może do Eleanor pojadę – powiedział Louis.
- No to zadzwoń do niej! Na co czekasz głupku? – powiedziałam.
- Okej! Okej! Już dzwonię – odpowiedział i wyszedł z salonu.
Czekaliśmy 5 minut, a Lou oznajmił, że jedzie do Eleanor. Czyli zostajemy we czwórkę.
- Louis! Jedziesz ze mną? – zapytał Liam, który przyszedł do nas do salonu.
- Spoko Li! – uśmiechnął się do niego i pobiegł na górę się ogarnąć.
Pogadaliśmy jeszcze przez jakieś 10 minut i przyszedł Louis więc pojechali razem z Liam’em do swoich dziewczyn.
- To co oglądamy? – zapytałam.
- Ja nie wiem, ale idę po jakieś jedzenie – powiedział Irlandczyk.
- Hm.. Harry! Znajdź coś! – powiedział Malik.
Loczek ruszył swoje cztery litery i podszedł pod DVD. Załączył jakiś horror. My usadowiliśmy się na kanapie. Później doszedł do nas Niall. Siedziałam koło głodomora i Zayn’a. Hazza usiadł na fotelu koło kanapy. Miałam ochotę na popcorn, który jadł Niall, ale nie dał by mi się do niego dobrać, niestety.
- Nialler.. – zrobiłam słodkie oczka. – Mogę trochę popcornu? – zapytałam słodkim głosem.
Spojrzał na mnie takim wzrokiem, jakby chciał mnie zabić, ale po chwili się uśmiechnął.
- Okej, tobie Julka jeszcze mogę dać mojego jedzenia, póki mi go nie zjesz bez pytania – powiedział poważnie i z uśmiechem.
- Niall! Kochany jesteś – przytuliłam go, a Zayn na nas dziwnie popatrzył.
Zajadałam się popcornem, a Styles i Malik przyglądali nam się. Razem z Niall’em popatrzyliśmy się na nich, a potem na siebie i oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Hazza z Zayn’em dziwnie popatrzyli się na nas, a my dalej swoje. Śmialiśmy się jak opętani, a oni siedzieli z minami typu „o co im chodzi?” i „czy my o czymś nie wiemy?”.
- O co wam do jasnej ciasnej chodzi? – zapytał w końcu Zayn.
My dalej się śmialiśmy niewiadomo już z czego. Po 5 minutach nareszcie przestaliśmy rżeć.
- Chodziło nam o to, że.. Hahaha.. Że mieliście takie dziwne miny i niewiedzieliście o co nam chodzi, a właśnie o to chodziło – powiedziałam w końcu.
Zrobili „aaaaaaaaa!”, że już wiedzą o co chodzi. Zayn udawał, że jest obrażony. Ja się zaczęłam śmiać, a po chwili przytuliłam go, a potem pocałowałam czule w usta.
- Blee! – krzyknęli Niall z Hazzą, a my zaczęliśmy się śmiać.
- Ej! Julka, bo będziesz mi musiała jedzenie kupować za ten popcorn! – powiedział oburzony blondynek.
- Jak będziesz dalej wydawać te dziwne dźwięki to nic Ci nie kupię, a z resztą jestem bezrobotna to wiesz..
Znowu zaczęliśmy się śmiać i po 2 minutach przestaliśmy, po czym wróciliśmy do oglądania naszego filmu. Oglądanie horrorów z tymi świrami to świetny pomysł, bo cały czas się śmialiśmy. Coś dogadywali do prawie każdej scen. To prawie jak oglądać komedię.
Siedziałam wtulona w mojego kochanego Zayn’a, a po chwili słyszałam już jego słodkie i ciche chrapanie. Popatrzyłam na chłopaków i tylko Niall nie spał, ale nadal coś pochłaniał. Co go spotkam to on ciągle coś je. Nie wiem gdzie mu się to mieści, a jest taki chudziutki.
- Nialler? Dlaczego Ty tyle jesz, a wciąż jesteś chudy? – zapytałam cicho.
- No bo wiesz.. Jedzenie jest jak moja dziewczyna, tylko, że mnie nie rani, kocham jedzenie, a czego nie tyję, to nie wiem.
Wybuchłam bardzo cichym śmiechem, aby nie obudzić reszty. Poczułam, że Niall to mój prawdziwy przyjaciel. Rozmawialiśmy o wszystkim i nie kończyły się nam tematy.
- Julka, wierzysz w przyjaźń damsko-męską? – zapytał blondynek.
- Hm.. Niall, nie wiem, ale raczej wierzę. Nie przyjaźniłam się jeszcze z żadnym chłopakiem, oprócz mojego brata więc raczej wierzę – powiedziałam. – A ty? – dodałam.
- Ja wierzę. Przyjaźnię się z Tobą, Danielle i Eleanor, ale nie wiem dlaczego jeszcze nie znalazłem swojej drugiej połówki. Bo patrz – do Harry’ego zarywa tyle dziewczyn i w ogóle, fanki za nim szaleją, a ja czuję się z tym źle – powiedział smutnym głosem.
- Niall, tu chodzi o te fanki, które nie chcą robić sobie z Tobą zdjęć, prawda? – w tym momencie skinął głową na tak. – Nie przejmuj się głupkowaty Irlandczyku. To nie są prawdziwe fanki 1D jeśli nie chcą z Tobą zdjęcia. Mogę przyznać osobiście, że gdybym nie była z Zayn’em miałbyś u mnie szanse – zaśmiałam się. Niall zrobił tak samo. – I nie zapominaj jesteś wyjątkowy! – przytuliłam go po przyjacielsku.
- Dzięki Julka! Jesteś świetną przyjaciółką.
- Proszę bardzo. Nie przejmuj się tymi ludźmi, bądź sobą i nie słuchaj opinii innych.
Uśmiechnęłam się i powróciliśmy do oglądania filmu. Po 20 minutach się skończył, a że było przed 11 to włączyliśmy jeszcze normalne programy w TV. Nialler poszedł do kuchni, a ja zostałam z dwoma śpiącymi królewiczami. Pstrykałam sobie po kanałach i znalazłam brytyjskie MTV. Leciały akurat teledyski więc sobie oglądałam. Podczas obserwowania co się dzieje w telewizorze, bawiłam się włosami Zayn’a i jeździłam swoim palcem po jego policzku. Gdy bawiłam się jego włosami przyszedł Niall. Zaczęliśmy się śmiać, że chłopacy nie obejrzeli filmu do końca, bo usnęli.
- Zayn zamiast po wspólnej kolacji siedzieć z Tobą to śpi – powiedział oburzony blondyn.
Zaczęłam się śmiać, czym obudziłam Loczka.
- Co tutaj tak głośno? Dajcie spać – odezwał się zaspany Harry.
- Gościu, usnąłeś podczas filmu – powiedział Niall.
- O kurde.. To czego nikt mnie nie obudził?
- Bo fajnie spałeś – odpowiedziałam śmiejąc się.
Zaczęliśmy się cicho śmiać.
- Pójdę do łazienki – oznajmiłam im.
- Okej – odpowiedzieli równo Niall i Harry.
Poszłam do łazienki na parterze, która znajdowała się w korytarzu prowadzącym do ogrodu chłopaków. Weszłam, zaczęłam się rozglądać, ale nie stało na żadnej półce rzeczy należących do chłopaków więc była to zapewne gościnna łazienka. Załatwiłam swoje potrzeby, a później umyłam ręce i chwilę jeszcze popatrzyłam na siebie w dużym lustrze, wyglądałam na bardzo zmęczoną i zaspaną więc postanowiłam, że pójdę już do domu. Po powrocie do salonu nikogo tam nie było. Poszłam do kuchni, w której Niall grzebał w lodówce, a Zayn i Harry siedzieli na kuchennych krzesłach i jedli kanapki.
- O, wstałeś śpiochu! – powiedziałam śmiejąc się.
- No tak.. Teraz będziesz się ze mnie nabijać – odpowiedział Zayn.
Wybuchłam śmiechem, ponownie. Nie wiem, który to już raz dzisiejszego wieczoru.
- Ja już będę się zbierać. Muszę jeszcze się ogarnąć i jutro wstać trochę wcześniej, bo przecież idę jutro do nowej szkoły zapisać  się i pozwiedzać – oznajmiłam im.
- To czekaj, odprowadzę Cię, tylko zjem – powiedział Zayn.
- Okej, spoko – uśmiechnęłam się i usiadłam obok niego.
Zaczęliśmy sobie rozmawiać o wszystkim i o niczym, jak to my. Naszą wspólną czteroosobową rozmowę przerwał telefon Zayn’a. Nie wiem kto to, ale gdy patrzył kto dzwoni, to lekko się uśmiechnął, ale też zdenerwował. Wyszedł z kuchni, a ja zostałam z tymi dwoma głupkami, po około 10 minutach wrócił Malik, uśmiechnięty.
- Kto dzwoni? – zapytał Loczek.
- Nie twój interes, Styles! – rzucił gniewnie Zayn.
- Ale za to mój! – podniosłam głos. Chłopcy popatrzyli na mnie jak nigdy wcześniej. – No powiedz. Masz przede mną jakieś tajemnice? – dodałam.
- No dobra.. Już mówię.. Bo to dzwoniła.. – nie dokończył.
- No kto?! – znowu podniosłam głos.
- Perrie! – powiedział. – Moja przyjaciółka.
- I co? To taka tajemnica, że zadzwoniła do Ciebie znajoma? Zayn, Kotku.. O przyjaciół nie jestem zazdrosna – powiedziałam spokojnie.
- A powinnaś – dołączył się Harry.
- Harry! Zamknij się! – krzyknął Zayn. – Chyba, że nie chcesz już mieć loków.
- Niby dlaczego? – zapytałam.
Zayn milczał i patrzył na Harry’ego wzrokiem mordercy. Ja patrzyłam na Malika, ale nie zwracał uwagi. Spojrzałam na Niall’a błagalnym wzrokiem i w końcu się ugiął, powiedział mi.
- Bo tu chodzi o to, że Zayn jeszcze niedawno z nią kręcił i dlatego.
Popatrzyłam po kolei na każdego z nich, a Zayn patrzył wrogo na Irlandczyka.
- Fajnie, że dowiaduję się o takich rzeczach ostatnia.. – powiedziałam. – I Niall, dzięki, że mi powiedziałeś, a ty Zayn spróbuj im coś zrobić to pożałujesz.
Niall mnie przytulił, później ja przytuliłam Harry’ego, a na końcu delikatnie Zayn’a. Chciał mnie pocałować, ale uciekłam ustami i pocałował mnie w policzek, po czym ruszyłam w stronę drzwi i na pożegnanie rzuciłam głośne „Cześć!”. Wybiegłam z ich domu i ruszyłam powolnym krokiem do swojego mieszkania. Zajęło mi to 5 minut. Czułam jak Malik obserwuje mnie przez okno, ale szłam nie odwracając się. Stukałam coś w telefonie, dokładniej na twitterze i wikipedii. Sprawdzałam kim jest ta Perrie. Wychodząc z ich domu, szybko napisałam do Harry’ego jak ma na nazwisko ta dziewczyna. Okazało się, że to Perrie Edwards z zespołu Little Mix, że ma 18 lat i też była w X-Factorze, ale w edycji 8, a nie 7.
- Kurwa, ale konkurencja – szepnęłam otwierając drzwi do domu.
Powoli i po cichu weszłam do domu, sądząc, że tata śpi, ale siedział na kanapie w salonie i oglądał jakiś film. Było coś koło 11:40 więc poszłam na górę. W pokoju zaświeciłam lampkę i zdjęłam baleriny. Podeszłam do łóżka, koło którego leżała ładowarka do mojego telefonu. Podłączyłam go i podeszłam do szafy. Przechodząc obok okna zauważyłam, że w pokoju Zayn’a jest ciemno. Z szafy wyciągnęłam luźne, czarne, dresowe spodenki za kolano, szeroką siwą koszulkę z logiem Nike i czystą bieliznę. Z takim zestawem udałam się do łazienki. Rozebrałam się z ciuchów, które wrzuciłam do kosza na brudne ubrania i weszłam do wanny. Kąpiel zajęła mi 30 minut. Później umyłam zęby, ubrałam się i uczesałam włosy. Nie myłam ich, ale i tak długo siedziałam w łazience. Później zeszłam na dół napić się jeszcze wody. Tata spał na kanapie więc obudziłam go, aby przeniósł się na górę. Ja też poszłam do siebie, bo było już koło 1. Spojrzałam jeszcze przez okno na dom naprzeciwko, w którym było jeszcze pozaświecane światło i padłam na moje łóżko. 



_________
Cześć Dziubki! ;D Co tam u Was? ;)
Rozdział według mnie jeden z lepszych. xD Bardzo mi się podoba, jak nigdy ;P Mam nadzieję, że Wam też. :) Zaczyna się coś w końcu dziać, ale to tylko chyba przejściowe. :))
Więc Dziękuje Wam za wszystko, za komentarze, oglądalność, obserwujących i w ogóle. :)
i jeszcze jedno : CZYTASZ=KOMENTUJESZ! :)) Jeśli chcecie być poinformowani o nowym rozdziale to w komentarzach podajcie swojego twittera. :)
Pozdrawiam, Wasza K. do następnego! :))

wtorek, 29 maja 2012

11. Miłe popołudnie.

Jak zwykle doszliśmy do mnie w 3 minuty. Nie wiem jak i skąd nagle wzięli się paparazzi, ale dobrze bo byliśmy już prawie pod moimi drzwiami. Nie mieli zbytnio czemu zrobić zdjęć, bo byliśmy tyłem. Szybko otworzyłam drzwi i weszliśmy do mojego domu. Po zamknięciu odwiesiłam klucze na wieszak.
- Kochani paparazzi! – powiedział Zayn.
- Taaaaaaak!.. Super, naprawdę – zrobiłam sztuczny uśmiech.
- Takie są uroki związku ze mną – przytulił mnie i delikatnie pocałował w czoło.
Staliśmy na dole, przy drzwiach około 5 minut. Cały czas byliśmy do siebie przytuleni.
- To co? Idziemy na górę? Chciałaś się przecież odświeżyć i w ogóle – powiedział prawie szeptem.
- No to chodźmy – pocałowałam go w policzek i pociągnęłam za rękę na górę.
Weszliśmy do mojego pokoju. Od razu zdjęłam szpilki, które odłożyłam w kąt pokoju.
- Rozgość się – powiedziałam z uśmiechem.
Usiadł na łóżku i mi się przyglądał. Ja wyciągnęłam sukienkę oraz bejsbolówkę, które położyłam na fotelu. Wzięłam z szafy takie jakby brązowe spodnie, do tego jasną bluzkę i czarny sweterek. Zabrałam jeszcze czystą bieliznę i poszłam do łazienki. Szybko się rozebrałam, a po chwili byłam już pod prysznicem. Zajęło mi to około 20 minut. Tego mi trzeba było! Chwilę relaksu pod prysznicem. Gdy wyszłam ubrałam się w bieliznę i przygotowane wcześniej ciuchy. Umyłam zęby, a później zrobiłam sobie lekki makijaż. Wyszłam z mokrymi włosami z łazienki i udałam się do mojego pokoju, aby zobaczyć co robi Zayn i założyć buty. Gdy weszłam leżał na łóżku z moim laptopem. Założyłam czarne balerinki i usiadłam obok niego, a on szybko się podniósł. Oparłam głowę o jego ramię. Patrzyłam co robi. Oglądał moje zdjęcia z Polski, jak i te z Londynu, gdy mi go pokazywał.
- Nie masz co innego oglądać? – zapytałam.
- No jakoś nie – uśmiechnął się łobuzersko.
- Nie widzę tu nic ładnego.
- A ja właśnie dużo ładnego widzę. Na przykład Ty – powiedział, po czym czule mnie pocałował.
- Jesteś kochany – uśmiechnęłam się i wtuliłam w niego.
- A ty niesamowita – pocałował mnie w czoło.
- Poczekasz chwilkę? Pójdę wysuszyć włosy i wracam, dobrze? – zapytałam.
- No nie wiem, nie wiem.. – powiedział tajemniczym głosem.
- Okej.. To ja idę.
Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Wyszłam z pokoju i udałam się do łazienki. Z szafeczki pod zlewem wyciągnęłam suszarkę, którą podłączyłam do prądu. Zaczęłam suszyć włosy i za chwilę do łazienki wszedł Zayn. Zaczął mi się przyglądać.
- Co się tak przyglądasz? – zapytałam wyłączając suszarkę.
- A nie wiem, tak jakoś.
- Yhm – mruknęłam.
Uczesałam włosy i dalej je suszyłam, bo były mokre. Zajęło mi to jeszcze z 5 minut. Ułożyły się w lekkie fale, bardzo lubiłam jak tak się układały.
- Możemy już iść, Mój ty niecierpliwy Bad Boyu – złapałam go za rękę i pocałowałam w usta.
- Jak miło mnie namawiasz – uśmiechnął się.
- Bo zasługujesz na specjalne traktowanie.
- A to niby dlaczego tak?
- Jesteś moim chłopakiem, Głuptasie! To za mało?
- Em.. Ty też zasługujesz na specjalne traktowanie, bardziej niż ja.. Więc zabieram Cię dzisiaj na kolację do mojej ulubionej restauracji.
- Zayn.. Musimy? No, ale jeśli chcesz to dobrze, możemy iść.
- To super, że pójdziemy! – ucieszył się jak małe dziecko i uścisnął mnie.
- O której dokładnie idziemy na tą kolację?
- Gdzieś tak koło 7? Pasuje Ci tak?
- Okej, może być.
Poszliśmy do mojego pokoju, usiedliśmy na łóżku i rozmawialiśmy. Radziłam się go czy iść do szkoły i gdzie. Mówił, że może mi zatrudnić prywatnego nauczyciela, ale się nie zgodziłam. Nie może za mnie tyle płacić i w ogóle. Ja nie jestem z tych lasek, które lecą tylko na kasę. To nie ma dla mnie znaczenia. Postanowiliśmy wspólnie, że pójdę do szkoły na naszej ulicy. Była nieduża i blisko domu. Jeszcze musiałam porozmawiać o tym z tatą, ale byłam pewna, że się zgodzi. Pójście do szkoły oznaczało oczywiście wcześniejsze powroty do domu, naukę i lekcje, poranne wstawanie i mniej czasu z moim ukochanym Zaynem, ale był prawie maj, więc jeszcze półtora miesiąca do końca roku szkolnego zostało.
- Niedużo – pomyślałam. Odchodzą jeszcze weekendy i jakieś dni wolne. Postanowiłam, że jutro pójdę się zapisać do nowej klasy i trochę zwiedzę szkołę. W sobotę nie będzie ludzi więc Zayn będzie mógł pójść ze mną, bo tak to dopadli by go fani i w ogóle. Siedziałam zamyślona na łóżku.
- O czym tak myślisz, Kochanie? – zapytał Malik opiekuńczym głosem.
- Myślę, o tym wszystkim, co się tu dzieje i jak to możliwe. Kiedyś jak oglądałam wasz teledysk mogłam tylko sobie pomarzyć, aby was spotkać, a co dopiero przyjaźnić się. Sądzę, że to jakiś dobry sen, z którego za chwilę się obudzę. To niemożliwe, żebym znała całe One Direction i chodziła z Zaynem Malikiem.
- To nie jest sen! Tak! Znasz całe One Direction i tak, chodzisz ze mną! Wszystko jest możliwe, należy tylko w to wierzyć! Nie powinnaś sądzić, że to sen, bo to rzeczywistość, Skarbie.
- Ale..
- Cii.. – zakrył mi usta palcem, po czym zaczął mnie całować.
To było takie kochane i słodkie. Uwielbiałam spędzać z nim czas, którego będę miała teraz mniej. Nie mam innego wyjścia. Edukacja jest ważna, a jak nie skończę szkoły średniej to nici ze studiów. Dobrze, że bardzo dobrze znałam angielski, to mogłam iść do brytyjskiej szkoły. Chciałabym zająć się czymś związanym z fotografią, menedżerstwem lub muzyką. Nie wiem dlaczego, ale to mnie kręciło i podobało się to. Fotografia to coś, co mnie wciągało. Kochałam robić zdjęcia, przerabiać je i w ogóle, a menedżerstwo i muzyka to druga rzecz, która mnie jara. Będąc jakimś światowym producentem można wiele rzeczy, albo będąc menedżerem, można poznać wiele znanych osób. Siedzieliśmy u mnie w pokoju, na łóżku, jeśli można to było nazwać siedzeniem. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Spojrzałam na zegarek i była 5. Jak ten czas szybko leci, a będąc z Zaynem to już niemalże biegnie. Usłyszałam z dołu otwierające się drzwi.
- To mój tata – powiedziałam.
- Chętnie go lepiej poznam, bo na lotnisku nie miałem okazji – odpowiedział z uśmiechem.
Złapałam go za rękę i poszliśmy na dół.
- Cześć tato! Co dzisiaj tak wcześnie? – przytuliłam się do ojca.
- Cześć dzieci! A była jakaś impreza, a mi nie chciało się na nią zostawać i dlatego. To ten twój nowy adorator? – odpowiedział tata.
- Haha.. Tak, to jest Zayn, a to mój tata – zapoznałam ich.
- Miło mi pana poznać – powiedział Zayn.
- Mi również, młodzieńcze.
 Widać, że się polubili. Poszliśmy do kuchni i zrobiłam wszystkim kawę, a tacie jakiś obiad. Sobie nic nie przygotowałam, ponieważ mieliśmy iść z Zaynem na kolację do jakiejś restauracji. W sumie nie chciałam iść, ale Zayn jest dla mnie ważny i nie chcę mu robić przykrości.
- Smacznego – powiedziałam podając tacie jego obiad.
- Dziękuje Córciu!
Tata rozmawiał z Zaynem przez cały czas. Podobało mi się, że znaleźli wspólny język i w ogóle. Mój tata i chłopak się zaprzyjaźnili, to fajnie. Ojciec przynajmniej nie będzie się musiał o mnie martwić. Zaczęłam temat o szkole. Sporo obgadaliśmy. Tata był zadowolony, że zadecydowałam się uczyć tutaj, a ja w sumie też, bo będę mieć później wiele możliwości. Rozmawialiśmy do około 6:20, a później zaczęliśmy się zbierać. Nie wiedziałam w ogóle gdzie się wybieraliśmy, tzn. do jakiej restauracji. Pożegnaliśmy się z moim tatą, a chwilę później byliśmy już w połowie drogi do restauracji. Szliśmy tylko 20 minut.
- To tutaj – powiedział Malik obejmując mnie.
- Cieszę się, że tu przyszliśmy – powiedziałam, po czym pocałowałam go w policzek. Jakoś zmieniłam nastawienie do tej kolacji.
Objął mnie ramieniem i weszliśmy do środka. Było tam bardzo ładnie i dość elegancko, ale nikogo nie było w eleganckiej sukience lub garniturze. Zajęliśmy miejsce przy stole. Zayn odsunął mi krzesło, po czym usiadł z drugiej strony. Kelner przyniósł nam ‘Menu’ i zamówiliśmy sobie spaghetti. Jedliśmy naszą kolację cały czas rozmawiając. Podeszło do nas kilka fanek Zayna, aby dostać autografy i zrobić sobie zdjęcia. O dziwo, że ze mną też chciały fotki i podpis. Nie zaprzeczyłam, po czym stanęłam do wspólnego zdjęcia, a potem podpisałam im się na jakichś karteczkach. Podziękowały i odeszły od nas.
- To było dziwne – zaśmiałam się. – Nigdy jeszcze nie dawałam autografów, to dlatego.
Zayn wybuchł głośnym śmiechem, a ja się dziwnie na niego patrzyłam.
- Skarbie, to normalne, że będą Cię teraz rozpoznawać i w ogóle – słodko się uśmiechnął.
- Okej.. Może kiedyś się przyzwyczaję. Hahaha..
Oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Skończyliśmy nasze danie i kelner przyniósł nam deser. Były to lody z posypką i jeszcze jakimiś dodatkami.
- Bardzo dobre lody! – powiedziałam.
- Wiedziałem, że będą Ci smakować! – puścił mi oczko.
Uśmiechnęłam się i powróciłam do pochłaniania moich lodów, Zayn robił to samo. Gdy skończyliśmy, poprosiliśmy kelnera o rachunek, a że Malik jak na chłopaka przystało jest dżentelmenem, to zapłacił za nas i wyszliśmy. Szliśmy powolnym spacerkiem w kierunku naszych domów. Natknęliśmy się na kilku paparazzich, ale mnie to nie obchodziło. Byliśmy wtuleni w siebie i od czasu do czasu dawaliśmy sobie buziaki, a to w policzek, a to w usta. Było koło 8:30 więc poszliśmy jeszcze do parku. Usiedliśmy na ławce i oglądaliśmy gwiazdy. Były cudowne, bo nie było chmur i świecił księżyc. Patrzyłam się na gwiazdy z najważniejszą dla mnie osobą. To było takie piękne. Położyłam głowę na jego ramieniu, po czym objął mnie.
- Jesteś dla mnie bardzo ważna, nic nigdy tego nie zmieni! Nawet, gdy coś się stanie nie zapominaj o tym, że Cię kocham najbardziej na świecie – powiedział i pocałował mnie w czoło.
- A ty nie zapominaj, o tym, że możesz powiedzieć mi wszystko i zawsze będę Cię wspierać w tym co robisz. Też Cię kocham – odpowiedziałam, pocałowałam go w usta i przytuliłam się do niego.
Nic już nie mówił, cały czas mnie obejmował i co jakiś czas spoglądał na mnie, a ja wtedy wpatrywałam się w jego oczy, piękne czekoladowe oczy. Kochałam brązowe oczy, a u niego były jeszcze cudowniejsze. Dlaczego on musiał być taki przystojny, a w dodatku jeszcze opiekuńczy, kochany i romantyczny? Ideał, serio, Ideał. Posiedzieliśmy jeszcze tak przytuleni do siebie do około 9:10 i ruszyliśmy w stronę naszych domów powolnym krokiem. Było tam około 10 minut, a zajęło nam to ponad 20. Zayn zaprosił mnie do siebie na ‘herbatkę’. Zgodziłam się, bo w sumie nie miałam nic innego do roboty. 


_______________
 Po pierwsze : Dziękuje Wam, za prawie 1000 wejść od ostatniego posta, jest ich już ponad 3200. :) 
 Po drugie : Przepraszam, że tyle nie dodawałam rozdziału, ale musiałam się uczyć i przygotowywać do konkursu, ale odpłaciłam się za to długim rozdziałem. 
 Po trzecie : Kolejne przepraszam. Tym razem za jakiekolwiek literówki, pisałam szybko i mogą się przytrafić. 
 Po czwarte : Jeśli chcecie być informowani o nowym rozdziale, to napiszcie w komentarzu swoją nazwę z twittera. 
 A po piąte : CZYTASZ = KOMENTUJESZ - proste, prawda? ;) 
Pozdrawiam, Wasza K. ;* xxx

środa, 16 maja 2012

10. Skutki imprezy.

Wróciliśmy do domu chyba po 4. Gdy się obudziłam spałam u Zayna, razem z nim. Miałam na sobie ciuchy więc o nic się nie martwiłam. Była 1. Mój partner dalej spał, a ja powoli wygramoliłam się z pod kołdry i poszukałam jakichś ciuchów w jego szafie. Założyłam białą koszulkę z jakimś nadrukiem. Sukienkę położyłam na fotelu, obok mojej torebeczki, po czym zeszłam na dół, napić się czegoś, bo trochę mnie suszyło.
W kuchni spotkałam Nialla, który coś jadł, Louisa pochłaniającego duże ilości soku marchewkowego i Liama, który robił sobie śniadanie.
- Ooo! Cześć śpiochu! – powiedział Daddy.
- A witam panów, witam! – powiedziałam z uśmiechem do chłopaków.
- Nie tak głośno! – warknął Louis.
- To było tyle nie pić, Lou – powiedziałam ze śmiechem.
- A weź.. Nic mi nie mów o piciu i w ogóle – odpowiedział z bólem Lou.
- Jak się czujesz, Niall? – zapytałam.
- Ja? Nawet dobrze. W porównaniu do Lou to znakomicie, a ty?
- Hm.. W sumie to dobrze, trochę mi się pić chce, ale to nic. A gdzie reszta? Jeszcze śpią?
- Danielle i Eleanor są w swoich domach, a Zayn z Hazzą śpią jeszcze – odpowiedział Liam, który czuł się świetnie.
- Co do mnie to już nie – odpowiedział zaspanym głosem Harry, gdy wchodził do kuchni.
- Oo! Kolejny śpioch! – powiedział Niall.
- Cześć Skarbie! – zwrócił się Harry do Louisa.
- Larry powraca! Yeah! – krzyknął Niall.
- Niall! Nie krzycz! Proszę! – z trudem powiedział Lou.
Wszyscy wybuchli śmiechem. Louis był bardzo zły. Podeszłam do lodówki, wyciągnęłam lód i mu go dałam.
- Ktoś jeszcze chce? – zapytałam.
- Ja chcę – powiedział cicho Zayn, wchodząc do kuchni.
- Już, już Kochanie! – powiedziałam czułym głosem i podałam mu jakąś mrożonkę.
Pocałowałam go na powitanie, aby umilić mu ten „poranek”.
- O, jak miło – powiedział Zayn.
- Jak się czujecie? – zapytał Liam.
- No.. Ja to nie za bardzo – odpowiedział Zayn.
- A ja całkiem dobrze – powiedział Harry z uśmiechem.
- Mogło być gorzej – powiedziałam.
Wybuchliśmy śmiechem, oczywiście Ci, którzy czuli się lepiej. Chłopcy od razu się wkurzyli, bo bolały ich głowy.
- Ślicznie wyglądasz – szepnął mi na ucho Zayn, stojąc za mną i obejmując mnie.
- Ooo! Jakie słodziaki! – powiedział Liam.
- A ty Payne z Dan to może nie? – zapytałam.
- No, tak.. My też, ale ty jesteś w koszulce Zayna i to tak fajnie wygląda – powiedział Li.
- Dzięki Daddy! – puściłam oczko w jego stronę.
Zrobiłam sobie i Zaynowi śniadanie, przy tym rozmawiając z chłopakami. Zjedliśmy jajecznicę w kuchni, później poszliśmy na górę, do pokoju Zayna.
- Zaczekasz na mnie? Ja się szybko wykąpie i możemy iść do Ciebie – zaproponował.
- Okej Skarbie. Tylko szybko – odpowiedziałam z uśmiechem – A moje ciuchy, które wczoraj były mokre, już wyschły? – zapytałam.
- Em.. Nie wiem, zaraz sprawdzę – powiedział, po czym wyszedł z pokoju.
Czekałam na niego 2 minuty. Wszedł do pokoju z moim czerwonym sweterkiem
i czarnymi spodniami.
- Proszę, Kochanie. Już wyschły – podał mi je, ucałował w czoło i poszedł do łazienki, która była przy jego pokoju. Każdy miał swoją, do której można było wejść tylko z pokoju danego członka 1D.
Zamknęłam drzwi do pokoju na klucz, bo chciałam się przebrać. Zdjęłam koszulkę i założyłam sweterek, później spodnie, a na końcu moje szpilki. Miałam tylko te buty więc musiałam je założyć. Ubranie się zajęło mi około 5 minut. Później z nudy włączyłam laptopa mojego chłopaka. Przeglądałam różne strony plotkarskie. Zobaczyłam wiele artykułów o mnie i Zaynie. Najwięcej było tematów typu : „Zayn Malik z tajemniczą dziewczyną”, „Nowa dziewczyna Zayna z One Direction”, „Zayn na imprezie z dziewczyną” i inne podobne do tych. Zaczęłam przeglądać komentarze. Większość nam gratulowała, ale reszta życzyła mi śmierci. Źle się z tym czułam, że nie lubili mnie. Siedziałam smutna na łóżku, a do pokoju wparował Zayn w ręczniku.
- Hm.. Ciekawy widok – powiedziałam jakimś dziwnym głosem z uśmiechem i wstałam, aby odłożyć laptopa na biurko.
- Ee.. Zapomniałem wziąć bielizny – odpowiedział nieco speszony, po czym zsunął mu się ręcznik.
- Zayn.. Ręcznik Ci spadł.
- Yyyy.. Wiem, że mi spadł – odpowiedział jeszcze bardziej speszonym głosem niż wcześniej.
Widziałam Go całkiem nagiego. To był całkiem miły widok. Wybuchłam nieopanowanym śmiechem. Czuł się bardzo niezręcznie – było widać gołym okiem.
- Oj, Kochanie! Grabisz sobie.. Nie powinnaś się z tego śmiać – powiedział „poważnie”.
- Naprawdę? A bo co mi zrobisz? – pytałam śmiejąc się, a on nadal stał nagi.
- Aaaaa.. Bo TO! – krzyknął, wziął mnie na ręce i rzucił na łóżko.
Leżał nade mną, po chwili zaczął mnie całować. Z początku delikatnie, a później namiętnie, powiedziałabym, że aż brutalnie. Gdy udało mi się od niego w końcu oderwać, zapytałam, czy nie mógł by się ubrać, bo czuję się trochę niezręcznie.
- No dobrze, dobrze. Ubiorę się, ale nie śmiej się już z tego – powiedział.
- Pomyślę. A ty zmykaj się ubierać! Bo naprawdę dziwnie się czuje.. Wiesz, nie chcę, aby do czegoś doszło. Przynajmniej nie teraz. To za wcześnie.
Pokiwał znacząco głową, wziął bieliznę z szafki, później ciuchy i poszedł do łazienki. Za jakieś 2 minuty weszłam za nim. Stał przed lustrem, już ubrany. Miał na sobie jeansy z lekkimi przetarciami i siwą koszulkę z jakimiś kształtami. Suszył sobie włosy. Stałam oparta o futrynę i obserwowałam go, jak układał sobie fryzurę. Podeszłam do niego, po czym przytuliłam od tyłu. Szybkim ruchem obrócił się do mnie, aby nie stał tyłem. Mocno mnie przytulił. Czułam zapach jego perfum, a także jego oddech na mojej szyi. Zaczął mnie całować w okolicach ucha. Podobało mi się to, nie powiem, że nie.
- Wiesz? Kocham Cię – powiedział, całując mnie delikatnie w policzek.
- Ja Ciebie też, nawet nie wiesz jak bardzo – odpowiedziałam i musnęłam lekko jego wargi.
Znowu mocno mnie przytulił, po czym wziął na ręce i delikatnie zaniósł na łóżko w jego pokoju. Ułożył mnie na nim, a za chwilę zajął miejsce obok mnie. Położyłam głowę na jego ramieniu, którym mnie delikatnie objął.
- Jak się czujesz? – zapytałam od tak.
- A lepiej, zdecydowanie lepiej. Mając Ciebie przy sobie, zawsze będę czuł się dobrze.
- Ooo, Kochanie, jesteś słodki – pocałowałam go w policzek. – Dlaczego Cię wcześniej nie poznałam? Tylko byłam z tym idiotą, który mnie zdradził? – zapytałam.
- Bo byłaś wtedy w Polsce, a nie w UK i dlatego – powiedział, po czym pochylił się nade mną i pocałował.
Uwielbiałam sposób w jaki wyrażał swoje uczucie. Jego pocałunki wyrażały tyle emocji.
- Jest już koło 3, może pójdziemy do mnie? – zapytałam.
- No nie wiem, nie wiem czy Cię puszczę – powiedział, obejmując mnie.
- Zayn! Ja też muszę się wykąpać i przebrać.
- Okej, ale jeszcze poleżmy sobie 5 minut – powiedział ze słodkimi oczkami.
- No dobrze – powiedziałam i wtuliłam się w niego.
Leżeliśmy bawiąc się naszymi palcami.
- Koniec dobrego! Idziemy do mnie – powoli zaczęłam wstawać. – Możesz dać mi jakąś torbę na sukienkę? – zapytałam.
- Zobaczę, poczekaj chwilkę.
Wstał i podszedł do szafy. Wyciągnął z niej torbę, w której była moja bejsbolówka od niego.
- Możesz tu włożyć – mrugnął do mnie.
- Ee.. Okej.
Ładnie złożyłam sukienkę i włożyłam do torby. Wzięłam moją torebeczkę, którą założyłam na ramię oraz zabrałam skórzaną kurteczkę.
- Idziemy? – zapytałam z uśmiechem.
- No dobrze, chodźmy.
Wziął torbę z sukienką i bejsbolówka. Później wyciągnął z szafy swoją skórzaną kurtkę o odcieniu czarnego z połączeniem zielonego i wziął czarne buty. Założył to co musiał, później otworzył drzwi i puścił przodem. Złapał mnie za rękę i ruszyliśmy na dół. Pożegnaliśmy się jeszcze z chłopakami. Około 3:10 wyszliśmy z ich domu. Szliśmy do mnie, trzymając się za ręce. To bardzo fajnie wyglądało. Lekko pocałowałam Go w policzek, a on objął mnie ramieniem. 

____________________
Na samym początku WIELKIE PRZEPRASZAM, za to, że tak długo nie dodawałam rozdziału. Nie miałam czasu na to wszystko. Czytam książki do konkursu z j.polskiego i dlatego. 
Dziękuje WAM, za prawie 2300 wejść! Jesteście niesamowici! :) Nie spodziewałam się tego. 
Od razu mówię : NIE WIEM KIEDY BĘDZIE NASTĘPNY ROZDZIAŁ! PRZEPRASZAM. , tak, nie wiem.. Muszę się uczyć na wcześniej wspomniany konkurs. Niestety.
Jeśli chcecie być informowani o nowym rozdziale, w komentarzach podajcie mi swojego twittera. :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ! :) 
Pozdrawiam, Wasza K. xx

wtorek, 8 maja 2012

9. Impreza.

Dojechaliśmy w około 10 minut. Nialler otworzył mi drzwi i puścił pierwszą. Zaraz przybiegł do mnie Zayn. Był ubrany w ciemne spodnie, białą koszulkę, na którą miał założoną koszulę w kratę. Do tego dobrał siwe buty z Nike, jakiś wisior oraz zegarek na rękę. Gdy mnie zobaczył, aż zaniemówił.
- Kusisz Kotku, kusisz.. Za każdym razem, gdy Cię widzę, pragnę Cię bardziej! A teraz wyglądasz jeszcze seksowniej! – powiedział.
- Em.. Dzięki – wymamrotałam.
Wszyscy wyszli już z vana i udaliśmy się naszą grupką, w stronę wejścia do klubu. Stało tam dwóch goryli.
- Jest z nami – powiedział Daddy, po czym weszliśmy do klubu, który był ogromny.
Chłopcy mnie prowadzili, bo nie wiedziałam, gdzie mam iść. Doszliśmy do dużego stolika, przy którym siedziały już Danielle i Eleanor. Przywitałam się z nimi z radością, po czym Li i Lou się do nich przykleili. Wszyscy usiedli. Zajęłam miejsce obok Zayna i Nialla. Na naszym stoliku na razie było pusto, ale pewnie później pojawi się wiele alkoholu. W Polsce zdarzało mi się wypić, ale później dowiadywałam się od znajomych, co działo się na imprezie.
- Kto pije? – zapytał Harry.
- My oboje, nie – powiedziała Danielle w swoim i Liama imieniu.
- Przecież ktoś was będzie musiał odwieźć, pijaki – powiedział ze śmiechem Liam.
- Ja też raczej nie – stwierdziła Eleanor.
- Tak okazyjnie.. Mogę wypić jednego drinka, ale nie więcej – powiedziałam.
- To tak.. Harry, Zayn, Niall, ja i Julka pijemy? – zapytał Lou.
- Wychodzi na to, że tak – odpowiedział Nialler.
Zayn mnie objął i szepnął, żebym nie pozwoliła mu się upić. Po chwili mój drink był gotowy, a chłopcy pili coś innego. Impreza szybko się rozkręciła. Danielle z Liamem oraz Eleanor z Louisem podbili parkiet. Ja, Zayn, Niall i Harry siedzieliśmy przy stoliku. Patrzyłam jak piją. Leciała jakaś fajna piosenka, a gdy się skończyła wrócili nasi przyjaciele, z parkietu. Zayn porwał mnie do tańca. Była to taka wolna piosenka. Chłopak mnie przyciągnął do siebie, po czym wtuliłam się w niego. W połowie piosenki zaczął mnie całować. Najpierw w usta, a później po szyi. Podobało mi się to, ale zaczął mnie całować po dekolcie i coraz niżej. Lekko go odepchnęłam.
- Zayn! Co ty robisz?! – zapytałam.
- No jak to co? Całuje Cię – powiedział, po czym namiętnie mnie pocałował – tak wyrażam swoje uczucia do Ciebie – dodał, po pocałunku.
- Tak wiem, że mnie całujesz, ale nie tak przy ludziach – powiedziałam z łobuzerskim uśmiechem, który uwielbiał.
- Aaa.. Rozumiem – puścił mi oczko.
Tańczyliśmy nawet długo. Może z 6 piosenek po kolei. Było bardzo miło. Później poszliśmy do naszego stolika, gdzie Harry i Niall dawali autografy trzem fankom. Zayn i ja dołączyliśmy się do nich. Dziewczyny od razu pytały mnie czy jestem jego dziewczyną. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Zayn odpowiedział, że tak – jesteśmy parą. Zaczęły nam gratulować, mówić, że jestem szczęściarą, że mogę z nim chodzić. Podziękowałam im, po czym usiedliśmy i napiłam się wody z powodu lekkiego zmęczenia tańcem.
- Hm.. To teraz muszę Cię ostrzec, bo jak przyznaliśmy, że jesteśmy razem, to od razu paparazzi się przyczepią, nie wszystkie fanki Cię polubią, ale nie przejmuj się. Nic Ci się nie stanie, gdy będziesz przy mnie – powiedział ze słodkim uśmiechem i uroczymi oczkami.
- Wcześniej się tego nie bałam, aż to teraz.. Wiem, że to nie będzie łatwe, ale damy radę, Skarbie! Kocham Cię i nic nie stanie nam na drodze naszej miłości – odpowiedziałam, a chwilę później pocałowałam go.
Napił się i poszedł zapalić. Ten jego ohydny nałóg. Nienawidzę palenia, ale kocham Zayna, dlatego staram się to uszanować. Siedziałam chwilę z Dan i El, ale Lou i Daddy znowu porwali je do tańca. Nialler poszedł chyba do łazienki, a ja zostałam z Hazzą. Loczek nawet nie był jeszcze pijany! Z tego, co opowiadała mi reszta, to zawsze on najszybciej wymięka. Popatrzył na mnie, a ja uśmiechnęłam się do niego.
- Wiesz co, Julka? Zayn jest z Tobą tak szczęśliwy. W sumie to ja też bym tak chciał. Nigdy jeszcze nie spotkałem odpowiedniej dziewczyny. Nie wiem, czy reszta Ci mówiła, ale byłem z Caroline, która była starsza ode mnie 14 lat. W ogóle nam się nie układało. Chciałbym mieć taką dziewczynę jak ty, ale jesteś już zajęta.. – opowiedział mi ze smutkiem.
Objęłam go ramieniem, a Hazza przytulił się do mnie. Próbowałam go jakoś pocieszyć, ale trochę przerażał mnie fakt, że mu się podobam.
- Harry, znajdziesz jeszcze odpowiednią dziewczynę, może nie teraz, ale na pewno. Musisz poczekać. To wymaga czasu lub stanie się choćby zaraz. Nigdy nie wiadomo, co nam się przydarzy i, co przygotuje dla nas los. A o tej Caroline nic mi nie mówili, ale na pewno leciała na kasę i sławę. Uwierz mi, Harry, znajdziesz jeszcze swoja idealną dziewczynę – powiedziałam opiekuńczym głosem.
Popatrzył na mnie, uśmiechnął się i lekko pocałował w policzek, po przyjacielsku.
- Dziękuje Ci, Jula! Za te rady i w ogóle. Oby Zayn Cię nigdy nie stracił, bo jesteś niesamowita.
- Proszę bardzo! Jesteś dobrym przyjacielem, Harry. Wiesz, że kochamy się z Zanem, a Tobie się podobam i nie próbujesz tego zepsuć.
- Teraz to już prawie się tym nie przejmuje. Jesteś świetną dziewczyną, a także moją dobrą przyjaciółką.
Uśmiechnęłam się i dalej rozmawialiśmy, po czym przyszedł Zayn, a jeszcze później Niall. Rozmawialiśmy o imprezie i tak ogólnie. Irlandczyk był nieźle napity, co mnie dziwiło, ale nie przejmowałam się tym. Bardziej martwiłam się o Zayna. Pił kolejne piwo, nie wiem już sama które. Wkurzyłam się i poszłam do łazienki. Skorzystałam, a później poprawiłam makijaż. Gdy wróciłam, zobaczyłam, że Zayn jest już nieźle pijany. Zdenerwowałam się, po czym podeszłam do baru i zamówiłam sobie jakiegoś drinka czy coś. Barman podał mi to co chciałam, a ja udałam się ze szklanką poszukać jakiegoś cichszego miejsca. Dotarłam na mały taras. Nikogo tam nie było. Znajdowały się tam ławki więc usiadłam na jednej z nich. Byłam tam sama, zupełnie sama. Chyba tego mi trzeba było. Siedziałam tam może 15 minut, ale zrobiło mi się zimno i wróciłam do klubu. Po drodze spotkałam Danielle i Liama idących z toalety, wróciłam do sali z nimi. Nikogo nie było przy stoliku, to usiadłam sobie i nalałam jakiegoś specyfiku do szklanki. Muszę przyznać, że nie był taki zły. Rozglądałam się po sali za Zaynem, ale nie mogłam go znaleźć. Poszłam go szukać. Ponownie udałam się na taras, na którym był Zayn, ale nie sam, bo był z Niallem i jakąś dziewczyną. Nie zobaczył mnie więc szybko uciekłam, ale chyba słyszał jak wracałam, bo moje szpilki okropnie tupały. Prawie biegłam. Zayn dogonił mnie i przygniótł do ściany, mówiąc, że przeprasza za swoje zachowanie, za upicie się, po czym bardzo namiętnie mnie pocałował. Wróciliśmy razem na salę i poszliśmy tańczyć, ale nie za bardzo nam szło więc poszliśmy do naszego stoliku, przy którym byli akurat wszyscy. Gadaliśmy sobie o imprezie i ogólnie. Zayn zrobił się bardzo romantyczny, cały czas mnie całował i przytulał. Nadal coś pił. Stwierdziłam, że wolę pić z resztą niż tylko patrzeć. Bawiliśmy się całą noc. Pamiętam większość imprezy, ale mimo wszystko nie urwał mi się film. 

_________________________________
Dodaje dzisiaj taki specjalny rozdział, bo mam dzisiaj URODZINY! :) hah xD Bardzo chciałam się z wami podzielić tym rozdziałem, a zwłaszcza dzisiaj! :) Dziękuje za 1564 wyświetlenia! To tylko i wyłącznie wasza zasługa, tak jak te wszystkie rozdziały. Są pisane dla was! :) 
Jeśli czytasz SKOMENTUJ, Jeśli chcesz dodaj się do OBSERWUJĄCYCH, chcesz być na bieżąco FOLLOWNIJ mnie na Twitterze https://twitter.com/#!/fioleet :) 
Pozdrawiam i całuję, Wasza K. xx

sobota, 5 maja 2012

8. Przyjaciele i zabawa.

Siedzieliśmy na trawie ponad pół godziny, wtuleni w siebie. Wtedy oto właśnie poczułam, że kocham Zayna. Był taki kochany i opiekuńczy. Polubiłam go od razu, od spotkania na lotnisku. Pokochałam go, gdy mnie pocieszał. Dobrze, że spotkałam się Danielle i Eleanor, to mi trochę o nim opowiedziały, bo tak nie wiedziała bym nic.
Zaczęło mi się  robić zimno.
- Może już pójdziemy? – zapytał z troską.
- Tak. Chodźmy już.
Objął mnie i ruszyliśmy w stronę naszej ulicy. Szliśmy około godziny. Chociaż było mi zimno nie śpieszyłam się. Chciałam jak najwięcej czasu spędzić z Zaynem. Odprowadził mnie pod drzwi domu, mocno mnie przytulił i pocałował w czoło na pożegnanie. Powiedziałam mu „Dobranoc Skarbie” i weszłam do domu. Udałam się do swojego pokoju, a potem do łazienki, aby się wykąpać. Zajęło mi to z 40 minut. Następnie poszłam do swojego pokoju i zajęłam miejsce na parapecie. Chciałam popatrzeć na gwiazdy, ale było zachmurzone więc nie było ich zbyt wiele. Popatrzyłam na okno naprzeciwko. Nikogo tam nie było. Zrobiło mi się trochę smutno, że Zayn się tam nie znajdował, ale pewnie już spał, jak to on. Posiedziałam jeszcze 10 minut i położyłam się, bo rzeczywiście było późno. Szybko usnęłam. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Przecież właśnie stałam się dziewczyną Zayna Malika z One Direction.

Obudziłam się przed 11. Potrzebowałam tej dawki snu. Po przebudzeniu leżałam sobie, analizując mój bardzo dziwny sen.
* * *
Obudziłam się w swoim łóżku tu – w Londynie u boku Zayna. Wstałam nie budząc go i poszłam na dół do kuchni, na śniadanie. A tam zobaczyłam Marcina czekającego na mnie. Pocałował mnie namiętnie na powitanie, a ja go odepchnęłam, zaczynając rzucać w niego wszelkiego rodzaju wyzwiskami. On nie wiedział o co chodzi, a ja od razu tłumaczyłam mu, że mnie zdradził z Olą. Zaprzeczał wszystkiemu i mówił, że to ja go zdradziłam z Zaynem. Oznajmił, że przyjechał walczyć o mnie, bo mamy się z Zaynem pobrać. Zdziwiona wszystkim powiedziałam, że go nie kocham po tym co mi zrobił. Nagle do kuchni wszedł mój Chłopak i zaczął wypraszać Marcina z domu. W tej chwili weszła Danielle z Liamem i małym dzieckiem na rękach. Powiedziała, że nie mogą sobie poradzić z naszą córeczką. Znowu zrobiłam zdziwioną minę i wzięłam dziecko na ręce. Zayn objął mnie w talii i pocałował dziewczynkę w czoło. Powiedział, że kocha swoją przyszłą żonę i córeczkę. Marcin zaczął się rzucać do mojego przyszłego męża. Ja oddałam dziecko Danielle i zaczęłam ich rozdzielać. Marcin wziął nóż, którym chciał dźgnąć Zayna, ale zasłoniłam go i to ja zostałam zraniona. Marcin spanikował, a reszta mnie reanimowała. Umierałam, czułam to. Słyszałam słowa typu : „Nie odchodź!”, „Oddychaj!”. Nie reagowałam. Poczułam się wtedy chociaż raz w życiu tak beztrosko wolna. Później urwał mi się sen.
Nie mogłam pojąć o co w tym chodziło. Zbytniego sensu to nie miał. To przecież mnie zabito. Mniejsza o to, ale chciałabym, aby Zayn był tutaj, przy mnie. Musimy spędzić ze sobą więcej czasu, aby dowiedzieć się o sobie dosłownie wszystkiego. Po 20 minutach leżenia i rozmyślania, wstałam. Wzięłam z szafy czarne rurki, czerwony, szeroki sweterek i czarne balerinki. Z ciuchami udałam się do łazienki. Umyłam się, ubrałam, ułożyłam włosy, pomalowałam i umyłam zęby. Wstawiłam pranie, bo się go trochę nazbierało. Później wróciłam do pokoju, po telefon, na którym była wiadomość od Zayna o treści : „Hej Skarbie! Co dziś robimy?”. Odpisałam mu, w jeszcze nie wiem. Włożyłam mojego iPhona do kieszeni i poszłam na dół zrobić sobie śniadanie. Przygotowałam jakieś kanapki, do tego kubek herbaty. Gdy skończyłam swój posiłek była 12. Udałam się na górę na laptopa. Włączyłam twittera i follownęłam całe 1D, Danielle i Eleanor. Napisałam :
„Dopiero tutaj poznałam prawdziwych przyjaciół, po tym jak moi tak zwani „przyjaciele” z PL mnie zdradzili! xx”.
To było w sumie rzeczy podłe w stosunku do Oli i Marcina, ale zasłużyli sobie na to.
Na skype zadzwonił do mnie mój brat – Maciek. Rozmawialiśmy sobie o wszystkim i o niczym. Opowiedziałam mu o tym co zrobili moi przyjaciele. Zdenerwował się, ale powiedziałam, że już kogoś mam, przy kim czuję się naprawdę bezpieczna. Maciek się ucieszył i zapytał, kto to. Odpowiedziałam mu, żeby wpisał w gogle Zayn Malik. Zdziwił się, że chodzę z takim chłopakiem. Gdy rozmawialiśmy siedziałam na łóżku, ale przeniosłam się po 20 minutach na parapet. Lubiłam tam siedzieć. Spojrzałam przez okno. Na parapecie u siebie w pokoju siedział Zayn. Uśmiechnęłam się do niego, a Maciek od razu pytał do kogo się szczerzę. Opowiedziałam mu, że Zayn i cały zespół mieszkają obok mnie. Gadaliśmy gdzieś do 1. Pożegnałam się z bratem i poszłam na dół, bo tata przyjechał właśnie na lunch. Opowiadałam mu wszystko, to co się ostatnio działo. Słuchał wszystkiego uważnie. Wkurzył się na Olę i Marcina, ale cieszył się, że mam nowego chłopaka. Rozmawialiśmy prawię godzinę, ale tata już musiał wracać do pracy. Udałam się na górę i zadzwoniłam do Zayna, ale nie odbierał. Wzięłam małą torebkę. Wrzuciłam do niej telefon, błyszczyk, a po zamknięciu drzwi klucze. Poszłam do domu chłopaków, zadzwoniłam, ale nikt nie otwierał. Weszłam, bo drzwi nie były zamknięte. Poszłam do salonu, kuchni i pokoju Zayna lecz nikogo nie zastałam. Zeszłam na dół, po czym udałam się do drzwi, które prowadziły za dom. Nigdy tamtędy jeszcze nie szłam więc czułam się dziwnie. Gdy już doszłam do tych drzwi, zobaczyłam piękny ogród i ogromny basen, w którym byli chłopcy. Tylko Zayn siedział na brzegu, bo bał się wody. Siedział tyłem do drzwi więc mnie nie widział, reszta tak. Podeszłam do niego i lekko dotknęłam go w plecy. Tak się wystraszył, że aż wskoczył do wody. Chłopcy wybuchli śmiechem, a ja razem z nimi. Zayn wyszedł z wody, przytulił mnie swoim mokrym ciałem i pocałował. Wziął moją torebkę, którą odłożył na leżak. Objął mnie i podniósł. Szedł w stronę basenu, przy brzegu stanął.
- No to teraz Ci pokażę! – powiedział, po czym wskoczył do wody, trzymając mnie na rękach.
Krzyczałam, żeby mnie nie wrzucał, ale to na nic. Tylko się śmiał, tak samo jak i reszta chłopaków. W wodzie udawałam, że nie umiem pływać, gdy Zayn chciał mi pomóc, ja zaczęłam płynąć. Zanurkowałam i widziałam, że próbuje mnie złapać, ale szybko dopłynęłam do drabinek, a następnie wyszłam z wody. Szybko wzięłam ręcznik z leżaka, bo było zimno i usiadłam sobie. Za chwilę przyszedł do mnie Zayn i powiedział, żebyśmy weszli do środka. Zgodziłam się. Wzięłam moją torebkę, buty i weszliśmy do domu. Zaprowadził mnie do łazienki i powiedział, abym zaczekała. Poszedł gdzieś, sama nie wiem gdzie. Czekałam na niego około 3 minuty. Przyszedł ze swoją koszulką i bejsbolówką.
- Proszę, załóż. Twoje ubrania są mokre i możesz się przeziębić – powiedział z troską.
- Okej, a mógłbyś wyjść? – zapytałam.
- No… Mógłbym, ale.. Nie chce – odpowiedział i się łobuzersko uśmiechnął.
- Zayn, proszę. Wyjdź mi stąd.
- No dobrze, dobrze. Już wychodzę.
Gdy wyszedł ściągnęłam moje spodnie, sweterek i stanik, po czym założyłam jego koszulkę, która była na mnie za duża i dostawała mi do połowy uda. Pachniała jego perfumami. Były cudowne. Założyłam, jeszcze bejsbolówką, bo muszę przyznać, że naprawdę było mi zimno. Wyszłam z łazienki i udałam się do pokoju Zayna. Nie było go tam. Usiadłam na łóżku, ale po chwili wstałam po laptopa. Włączyłam go, a w międzyczasie usadowiłam się pod kołdrą. Po załadowaniu się wszystkiego otworzyłam przeglądarkę, aby wejść na twittera. Wszystko robiłam spokojnie, ale Zayn się nie wylogował więc nie wiedziałam co zrobić. Wyłączyłam twittera i weszłam na facebook’a, na którym również był zalogowany. Zamknęłam przeglądarkę i otworzyłam folder o nazwie „PHOTOS”, który znajdował się na pulpicie. Sporo zdjęć tam było. Około 800-set. Z tras, sesji i osobiste. Zaciekawiona oglądałam wszystkie po kolei. Po 5 minutach do pokoju wszedł Zayn z dwoma kubkami, z gorącą herbatą. Siedziałam na łóżku więc usiadł obok i mnie objął. Ja wtuliłam się w niego i poczułam jeszcze mocniejszy uścisk. Miałam wielki uśmiech na twarzy.
- Czemu dalej nie oglądasz? – zapytał.
- A po co mam oglądać zdjęcia? Jak mam Cię tutaj – prawdziwego, a nie zbiór pikseli na komputerze – odpowiedziałam.
Popatrzył na mnie i nie wiedział co ma odpowiedzieć.
- Wiesz.. Jeszcze nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny jak ty! Inne lecą na kasę i na to, że jesteśmy sławni.
- Nie lecę na kasę, sławę i te inne. Uwielbiam Cię za to, że jesteś opiekuńczy i romantyczny. Kocham twój charakter, nie pieniądze, one naprawdę nie mają dla mnie znaczenia. Miłość jest ważniejsza.
- Jesteś moim ideałem! Z każdą chwilą Kocham Cię jeszcze bardziej! – odpowiedział i pocałował mnie delikatnie.
- Kocham Cię – szepnęłam do niego.
- Ja Ciebie też! – powiedział normalnym głosem, po czym znowu mnie pocałował, ale teraz już nie delikatnie, a namiętnie.
Położyliśmy się, wtuleni w siebie rozmawialiśmy i bawiliśmy się naszymi palcami. Drzwi zaczęły się otwierać.
- Mogę wejść? – zapytał, a po chwili wparował Lou.
- Mam wam oznajmić, że jedziemy na imprezę, dziś wieczorem! Tak więc szykować się gołąbeczki, bo jest 5, a około 7 jedziemy – powiedział i wyszedł z pokoju.
Kompletnie straciłam poczucie czasu. Zapytałam Zayna czy moje ciuchy już wyschły. Poszedł sprawdzić, a gdy wrócił, oznajmił mi, że jeszcze nie. Poprosiłam go o jakieś jego spodnie dresowe. Dał mi, ale były za duże. Wzięłam je, bo na dworze było dość zimno. Odprowadził mnie do drzwi i szybko pobiegł do siebie. Otworzyłam dom, po czym udałam się do kuchni po kanapkę, potem pobiegłam na górę pod prysznic. Trwał około 30 minut. Poszłam do pokoju w poszukiwaniu jakiejś sukienki. Wybrałam małą czarną i do tego szpilki w kolorze nude. Do tego zestawu dobrałam trochę dodatków, typu kolczyki, bransoletki, jakieś wisiorki. Później poszłam do łazienki wysuszyć i ułożyć włosy. Następnie pomalowałam się. Makijaż był delikatny, ale też zadziorny. Gdy skończyłam make-up i fryzurę poszłam się ubrać u moją kreację. Całość wyglądała całkiem fajnie. Dodałam do tego jeszcze czarną, skórzaną kurteczkę z ćwiekami i jakiś szaliczek. Popsikałam się jeszcze ulubionymi perfumami i o 6:45 byłam już gotowa. Czekałam, aż po mnie przyjdą. Wzięłam jeszcze małą torebeczkę do której włożyłam iPhona, lustereczko, tusz, błyszczyk oraz klucze do domu. Gdy czekałam, weszłam jeszcze na twittera i napisałam :
„p-p-PARTY TIME! All night! With my amazing UK friends! xx”
Po chwili dostałam odpowiedź od Zayna w języku angielskim :
„To będzie świetna noc! Pozdrawiam i całuję! :) xx”
Po chwili przyszedł po mnie Harry i Louis. Zaprowadzili mnie do ich vana i usadowiliśmy się. Zayn kierował więc mnie nie widział. Chłopcy mówili, że powinnam tak cały czas się ubierać. O 7:03 wyjechaliśmy spod domu w stronę jednego z Londyńskich klubów. 
____________________________________________
 Na początku DZIĘKUJĘ za 1210 wejść na mojego bloga! Jesteście niesamowici! :)
Rozdział jest dłuższy, dużo się dzieje. I przepraszam, że tak długo czekaliście, ale nie mogłam złapać weny. Mam już pomysł na następny więc tylko czekać. :) 
Proszę Was o jedno. Jeśli czytasz bloga - skomentuj. Jeśli chcesz dodaj do obserwujących
To jest dla mnie ważne. ;) a tymczasem ja idę już spać, Pozdrawiam. Wasza K. xx